Sklep

  • UDOSTĘPNIJ:

Buntownicy i marzyciele

Rewolucja w Rosji – bez fałszów i uprzedzeń

Dlaczego byli gotowi na śmierć lub wygnanie?

Andrzej Andrusiewicz próbuje spojrzeć na rewolucję w sposób niezależny, wolny od uprzedzeń i uproszczeń. Nie poddaje się rusofobicznej narracji. Odsłania kręte nieraz ścieżki dziewiętnastowiecznych radykałów i pokazuje ich dramatyczne losy. Jedni szli na wieś i uczyli chłopów, inni zabijali carskich dygnitarzy. Różnymi drogami próbowali iść do szlachetnych celów.  Książka jest szeroką i barwną panoramą losów postępowej inteligencji rosyjskiej i polskiej oraz buntujących się robotników. Wystrzegając się schematyzmu i uproszczeń, Autor przedstawia własną wizję skomplikowanych procesów, śledzi proces rewolucyjny we wszystkich jego zawiłościach.

51,00 

Na stanie

Kup dla mnie

Opis

O rewolucji rosyjskiej, rewolucjonistach i terrorystach

O czym dyskutowali rosyjscy emigranci w Genewie i Zurichu?

Dlaczego Ignacy Hryniewiecki zabił cara?

W imię czego młodzi mężczyźni i kobiety gotowi byli narazić się na śmierć lub długoletnie wygnanie?

Odpowiedzi na te pytania szuka Andrzej Andrusiewicz. Próbuje on na rewolucję spojrzeć w sposób niezależny, wolny od uprzedzeń i uproszczeń.

O Prof. dr hab.  Andrzej Andrusiewicz – historyk, politolog, socjolog. Specjalizuje się w dziejach stosunków polsko-rosyjskich, historii Rosji oraz polskich ruchów społecznych. Był redaktorem czasopism „Polska i jej wschodni sąsiedzi” oraz „Studia społeczno-polityczne”. Opublikował m. in:

  • Dzieje Dymitriad 1602-1614
  • Mit Rosji: studia z dziejów i filozofii rosyjskich elit
  • Dzieje wielkiej smuty
  • Carowie i cesarze Rosji: szkice biograficzne
  • Cywilizacja rosyjska
  • Iwan Groźny
  • Dymitr Samozwaniec i Maryna Mniszech
  • Piotr Wielki: prawda i mit
  • Katarzyna Wielka: prawda i mit
  • Krwawa dekada. Polska interwencja w Rosji 1602-1612: dyplomacja, samozwańcy, wojna
  • Romanowowie: imperium i familia
  • Aleksander I: wielki gracz, car Rosji – król Polski
  • Czerwony Liberał
  • Złoty sen. Rosja XIX i XX wieku. Sprawy i ludzi
  • Trzeci Rzym. Z dziejów rosyjskiego nacjonalizmu

 

Informacje dodatkowe

Waga 0.694 kg
ISBN 978-83-64407-81-9
Oprawa miękka ze skrzydełkami
Liczba stron
328
Format 170×240 mm
Waga
694 g.
Data wydania Warszawa 2021
Autor Andrzej Andrusiewicz
Wydawca Fundacja ORATIO RECTA

Wstęp ……………………………………………………………………………………………………………………9

CZĘŚĆ PIERWSZA. MYŚL

Wiek nerwowy ……………………………………………………………………………………………………..19
Idealiści i realiści. Co robić? …………………………………………………………………………………..41
Nihilizm i nihiliści. Bunt młodych …………………………………………………………………………..52
Ucieczka z koszar duchowych ………………………………………………………………………………..63
Action directe ……………………………………………………………………………………………………….76
Nowa fala. Socjalizm …………………………………………………………………………………………….92
Kwestia taktyki …………………………………………………………………………………………………..106
Człowiek z toporem w ręce …………………………………………………………………………………..117
Jaka rewolucja? …………………………………………………………………………………………………..129
Organizacja bojowa. Sukcesy i porażki ………………………………………………………………….144
Chrystus na bezdrożach Rosji ……………………………………………………………………………….160

CZĘŚĆ DRUGA. CZYN. PORTRETY

Strzały na ulicy de la Vièrge. Berezowski ………………………………………………………………179
Droga do wolności. Waryński ……………………………………………………………………………….188
Fanatyk rewolucji. Nieczajew ……………………………………………………………………………….212
Gosudar’, proszę litości. Uljanow………………………………………………………………………….226
Książę i poeta. Kalajew ………………………………………………………………………………………..240
Niezapomniany rok 1905. Gapon ………………………………………………………………………….253
Addendum ………………………………………………………………………………………………………….269
Adwokat rewolucji. Lew trocki o terrorze ………………………………………………………………269
Przypisy……………………………………………………………………………………………………………..285
Bibliografia ………………………………………………………………………………………………………..304
Indeks nazwisk i pseudonimów …………………………………………………………………………….319

Scenę aktorów rewolucji wypełniają także Polacy, obdarzeni talentem politycznym, niepospolitymi zdolnościami, wiedzą, niezwykłą odwagą okazywaną w akcjach bojowych, jak i w chwili stracenia w warszawskiej Cytadeli, wydobywających z siebie okrzyk: „Niech żyje niepodległa Polska, niech żyje rewolucja”. Śmierć bojowników rodziła nowych szermierzy walki. Krwią i łzami jest zapisana kronika dziejów polskiego socjalizmu. W tym samym czasie, kiedy polskich niepodległościowców pędzono na Sybir, inni Polacy służyli carskiemu imperium. To był jeden z najbardziej uderzających faktów czasów zaborów. Dzieje polskiego ruchu rewolucyjnego i robotniczego wymagają odrębnych badań, podobnie jak całej tradycji lewicowej, w ostatnich latach zabetonowanej. Zarówno antylewicowość, jak i rusofobia stały się przepustką do łatwych karier politycznych i naukowych, odbierają politykom rozum, a historykom zdolność obiektywnego osądu.

⁕ ⁕ ⁕ ⁕ ⁕

2 marca 1889 roku rano, gdy więźniowie odbywali spacer, Waryński umarł w samotności w swojej celi numer 14. Sześć lat krótkiego życia (33 lata) spędził w więzieniu, piętnaście lat w ruchu socjalistycznym. Losy jego współwięźniów różnie się potoczyły. Kazimierz Puchewicz już pięć lat wcześniej zszedł do grobu – zmarł na gruźlicę (1884). Janowicz po dziesięcin latach Szlisselburga został zesłany na Kołymę, gdzie popełnił samobójstwo. Na Sachalinie wystrzałem z rewolweru odebrał sobie życie współorganizator zabójstwa Skrzypczyńskiego, Piotr Dąbrowski, nie mogąc dłużej znieść prześladowań przez strażników. Zbiegł z zesłania organizator nieudanej próby uwolnienia Waryńskiego z warszawskiego więzienia Michał Wojnicz. Po osiedleniu się w Londynie zawarł związek małżeński z córką światowej sławy matematyka Ethel Bool, autorką głośnej powieści Szerszeń. Ci, którzy z zesłania powrócili do kraju, przyczynili się do odrodzenia ruchu socjalistycznego. Wielu z nich, już w wolnej Polsce, po 1918 roku pełniło najwyższe urzędy. Wraz ze śmiercią Waryńskiego zakończył się heroiczny okres pierwszej partii robotniczej na ziemiach polskich. Pewien robotniczy trybun ludowy mówił z patosem:

„Sprawa socjalno-rewolucyjna zaczęła się jeszcze od Jezusa Chrystusa. Sam Chrystus zaszczepił ją ludziom jak roślinę, która puściwszy wśród nich korzenie, chociaż nieraz ginie, ale nigdy już nie zniknie całkowicie, ponieważ wydała owoce. Nasiona posiane przez pierwszego socjalistę Chrystusa rozpowszechniły się po całym świecie i nigdy już nie przepadną.[ cyt. Za L. Baumgarten, Szermierze wielkiego jutra. Rzecz o Proletariacie, Warszawa 1972, s. 259]

Ideały moralne, walka z tym wszystkim, co zaprzeczało człowieczeństwu, zbliżała do ruchu socjalistycznego ludzi o różnych przekonaniach, agnostyków, ateistów, ludzi wierzących, ale widzących w socjalizmie „chrześcijaństwo odwrócone na lewo” i „zabarwione na czerwono”. Socjalizm polski przetrwał nie tylko dlatego, że miał w swych szeregach ludzi odważnych, ale dlatego, że miał rozumnych. Proletariat politycznie istniał cztery lata, pozostała jednak spuścizna w dziedzinie moralnej i intelektualnej. Partia miała swoich apologetów i surowych krytyków, bo nowe ujęcie palących kwestii społecznych zawsze budziło kontrowersje. Nie oszczędzano Waryńskiego, dla którego wolność, sprawiedliwość, honor, ojczyzna nie były pustym frazesem. Z jego bogatego życia przeciwnicy wyjmowali trzy słowa („ojczyzną cały świat”) wypowiedziane w określonych okolicznościach. Cóż znaczyło to jedno wypowiedziane z dala od kraju słowo wobec dokonań całego życia? Sprawa niepodległości polski była mu droższa niż rewolucja ogólnoeuropejska. Działał w głębokim przekonaniu, że pracuje dla dobra kraju nawet wówczas, kiedy całą swoją energię skierował pod sztandar Międzynarodówki. W więzieniu siedział nie za międzynarodową rewolucję, lecz za polską. Wieloma drogami Polacy zmierzali do wywalczenia niepodległości. Oczekiwanie na wolną Polskę, wiara, że nie umarła, takie wołania rozlegało się ze wszystkich obozów politycznych w kraju i na obczyźnie. Jedną z tych dróg wyznaczył Proletariat. Oddał on sprawie niepodległości Polski arcyważną przysługę – zapoczątkował socjalizm niepodległościowy. Po Proletariacie nie pozostało puste miejsce. Ustąpił on miejsca Polskiej Partii Socjalistycznej, w której znaczący udział mieli byli Proletariatczycy. To właśnie oni zorganizowali w Paryżu zjazd socjalistów (1892), stawiając walkę o wyzwolenie społeczne na równi z wyzwoleniem narodowym. Socjaliści zdobyli autorytet, którego już nie utracili. Ewolucja programowa wniosła do ruchu socjalistycznego nowe wartości, w tym wartość największą – jasno określony postulat niepodległości, który Józef Piłsudski ujął w zgrabne hasło „Proletariat dla niepodległości, a nie niepodległość dla proletariatu”. Zaczynający od socjalizmu Piłsudski, w listopadzie 1918 roku polecił wystawić czerwony sztandar nad Zamkiem Królewskim w Warszawie.

⁕ ⁕ ⁕ ⁕ ⁕

W sierpniu 1883 roku w jednej z genewskich kawiarni zebrała się grupa zwolenników Plechanowa. Dyskutowano wiele godzin. Wielu z tych dyskutantów było ludźmi wybitnymi, dobrze obeznanymi z twórczością Marksa, która wywarła przemożny wpływ na ich myślenie, bo myśl – jak pisał Marks – jest wrogiem tyranii. Dyskutanci uznali, że w Rosji zaistniały sprzyjające okoliczności, aby poruszyć mową klasę – robotników. Trzeba się tylko nauczyć nowej „techniki rewolucji”, potrzebni są przywódcy, program, jasno wytyczony cel. Tylko dzięki robotnikom zamierzano uwolnić Rosję od samodzierżawia, a potem wolność zachować i utrwalić. Do sprawy podchodzono czysto teoretycznie. Myśl o robotniczej rewolucji mieściła w sobie bezgraniczne możliwości, przede wszystkim pewność, że rewolucja zatriumfuje natychmiast. Plechanow wyraził przekonanie, że dni samowładztwa są policzone8. Jakże się mylił, carat przetrwa jeszcze 34 lata. Narodnictwo Plechanowa było już tylko wspomnieniem lat pobytu w ojczyźnie. Na Zachodzie przeszedł ewolucję ideową. Wypadki, jakie rozgrywały się w Rosji po 1881 roku, przyspieszyły jego decyzję o zerwaniu z narodnikami-narodowolcami i anarchistycznymi metodami walki. Postanowił utworzyć socjaldemokratyczną partię robotniczą Oswobożdienije Truda (Wyzwolenie Pracy, 1883). Początkowo była to maleńka, zaledwie pięcioosobowa grupka, ale o wielkich planach politycznych, opartych na wzorach niemieckiej socjaldemokracji. Bardzo przydatni okazali się polscy socjaliści. Materiały propagandowe drukowali w Genewie Polacy i oni zajmowali się ich rozpowszechnianiem, tajnym przerzutem do Rosji. Słano tam też rozpaczliwe prośby o pomoc finansową. Środki uzyskiwane ze sprzedaży gazet wystarczały jedynie na spłacenie długów czy czynszu za mieszkanie. Sytuacja materialna kół rewolucyjnych w kraju przedstawiała się nieco lepiej niż na obczyźnie. Młodzi działacze podejmowali pracę fizyczną, zdobywając środki na własne utrzymanie i potrzeby organizacji rewolucyjnej. […..]

W maju 1895 roku zjawił się w genewskim mieszkaniu Plechanowa dwudziestopięcioletni przybysz Rosji – Włodzimierz Uljanow. Na „starym” rewolucjoniście (Plechanow miał 40 lat) wywarł pozytywne wrażenie. Młodzieniec był dobrze wykształcony, oczytany, kulturalny, zachowując się z szacunkiem wobec gospodarza. W rozmowie Uljanow ujawnił różnice poglądów, jakie go dzieliły z Plechanowem. Ta różnica poglądów wywoła z czasem poważny konflikt między tymi dwoma działaczami. W istocie była to zapowiedź sporu młodych marksistów ze starymi, zarzewie antagonizmu zwolenników twórczości „młodego Marksa” przeciwko „staremu Marksowi”. Uljanow przywiózł własne artykuły o socjaldemokracji i zagadnieniach ekonomicznych, nade wszystko przywiózł informacje o rodzącym się w Rosji ruchu socjaldemokratycznym. Przybysz zaproponował założenie czasopisma przeznaczonego dla robotników w Rosji, Plechanowa nie trzeba było długo przekonywać, gdyż on sam przywiązywał duże znaczenie do pisemnej propagandy. Pismo otrzymało tytuł „Robotnik”. Po dziewięciomiesięcznym pobycie w Szwajcarii Uljanow powrócił do Rosji. Zabrał się energicznie do budowy realnej siły politycznej, krytycznej, wobec ruchu narodnickiego i narodnickiego sposobu myślenia o rewolucji. Tutaj ujawniły się dwie jego cechy: charyzma i talent konspiracyjny. Udało mu się połączyć 15 petersburskich kółek marksistowskich w jedną organizację – Związek Walki o Wyzwolenie Klasy Robotniczej. Zgromadził wokół siebie grupę młodych inteligentów i kilku dobrze wyedukowanych robotników. Rozwinęli oni szeroką agitację, przechodząc od dotychczas praktykowanych dyskusji wewnętrznych do propagandy zewnętrznej. Mimo iż ta forma walki często prowadziła do dekonspiracji kółka i aresztowań, Uljanow twardo obstawał przy bezpośredniej agitacji wśród robotników. Gdy jesienią 1895 roku pojawiły się niepokoje w kilku petersburskich fabrykach, udał się tam osobiście, aby agitować. Na tym nie poprzestał. Zabrał się do organizowania grup agitatorów (10–15 osób) i dotarcia do biedoty miejskiej i wszystkich niezadowolonych18. Władze policyjne oczywiście przeciwdziałały tej działalności. W 1897 roku Uljanowa aresztowano i zesłano na Syberię. Po trzyletnim pobycie, wyjechał do Szwajcarii (1900).

 

Recenzja wydawnicza monografii autorstwa Andrzeja Andrusiewicza pt. Buntownicy i marzyciele. O rewolucji, rewolucjonistach i terrorystach, [Warszawa} 2021, ss. 553.

 

Wiedza o przeszłości Rosji i stosunkach polsko-rosyjskich nie ma od kilkudziesięciu lat w społeczeństwie polskim przychylnego odbioru społecznego za sprawą rządowej polityki historycznej, uzasadniającej cele i założenia bieżącej polityki państwowej wobec wschodniego sąsiada oraz mającej stanowić podstawę nowej tożsamości narodowo-historycznej Polaków. Wskutek tego osłabły a nawet w niektórych dziedzinach zanikły rosjanoznawcze badania naukowe, wypierane przez agresywną publicystykę historyczno-polityczną, niekiedy wręcz prymitywną propagandę. Prowadzenie więc rzetelnych badań naukowych nie było więc i nie jest mile widziane. Toteż po dawnych polskich dokonaniach rosjanoznawczych  np. szkoły Ludwika Bazylowa czy Andrzeja Walickiego pozostały już tylko wspomnienia. W tej sytuacji należy z uznaniem i zainteresowaniem przyjąć każde nowe opracowanie naukowe dotyczące naszego wschodniego sąsiada. Ale o odbiorze dzieła Profesora Andrzeja Andrusiewicza nie mogą decydować jedynie względy wynikające ze stanu badań polskiej nauki historycznej i aktywności historiograficznej nad dziejami Rosji i spraw rosyjskich, lecz przede wszystkim wysokie walory merytoryczne i wartości poznawcze.  Profesor jest dziś bodaj ostatnim wybitnym badaczem Wschodu, polihistorem, konsekwentnie analizującym i opisującym  nowożytną i nowoczesną przeszłość rosyjską. Czyni to od wielu lat w sposób kompetentny i nowatorski, dając niedościgniony wzór naukowego uprawiania wiedzy o skomplikowanych dziejach społeczeństwa i państwa rosyjskiego, o których w powszechnej świadomości historycznej, w tym szczególnie świadomości polskiej, funkcjonują różne mity i stereotypy.  I tylko On dysponując   niezwykle  bogatym doświadczeniem badawczym mógł się podjąć zadania opracowania  tak  skomplikowanego i zafałszowanego obrazu dziejów rosyjskiego procesu rewolucyjnego. Dokonał tego na wysokim poziomie merytorycznym, przezwyciężając narosłe od wielu lat owe mity i stereotyp wokół dziejów rosyjskich rewolucji, zwłaszcza rewolucji bolszewickiej, determinujące nasze postawy i zachowania wobec nie tylko następnych pokoleń promotorów rosyjskich rewolucji, ale w stosunku do wszystkich współczesnych ruchów progresywnych w świecie. Nadal bowiem oskarża się twórców rewolucji o wszelkie możliwe zbrodnie i winy, zmierzających rzekomo do zniszczenia nagromadzonego  przez dotychczasowe pokolenia  dziedzictwa kulturowego i cywilizacyjnego ludzkości. Co prawda od przełomu ostatnich dwóch wieków następuje  w świadomości społecznej rehabilitacja idei rewolucji i jej znaczenia w procesie przemian społecznych, o czym świadczą między innymi pojawiające się określenia  rewolucji o pozytywnym zabarwieniu emocjonalnym np. rewolucja goździków, rewolucja róż, błękitna rewolucja, pomarańczowa rewolucja itp., lecz nadal nad rewolucją rosyjską ciążą  oskarżenia i negatywne osądy. Na przekór więc dominującym „fałszom i mitom”  –  jak sam Profesor zaznacza  – odtwarza w sposób rzetelny i obiektywny obraz rosyjskiego procesu rewolucyjnego. I trudno się z Nim nie zgodzić, gdy rozważa problem rewolucji rosyjskiej w kategoriach procesu dziejowego a nie krótkotrwałego – kilkumiesięcznego bądź kilkuletniego – wydarzenia politycznego. Przedstawia go jako dzieło kilku pokoleń rosyjskich rewolucjonistów, usiłujących od lat sześćdziesiątych XIX wieku aż po drugą dekadę następnego stulecia dokonać przebudowy stosunków rosyjskich, i  urzeczywistnić wówczas w wyniku splotu różnych czynników i przesłanek założone  niegdyś cele.   Toteż w perspektywie  badawczej Autora „Rok 1917” jawi się jako zwieńczenie dotychczasowych etapów rewolucji rosyjskiej i zarazem otwarcie nowego okresu w globalnym już procesie rewolucyjnym, nadal silnie oddziałującym na  losy  współczesności. I choć było to dzieło na wskroś rosyjskie, wyrosłe na specyficznym podłożu kulturowym i cywilizacyjnym Wschodu, ma z natury wymiar globalny i ponadhistoryczny. W przyjętej przeto narracji autorskiej i rekonstruowanym  obrazie rewolucji rosyjskiej nie sposób również nie podzielać sceptycyzmu poznawczego Profesora Andrzeja Andrusiewicza, wynikającego z ograniczonych możliwościach postępowania badawczego   zjawisk społeczno-historycznych  opartego jedynie na zasadzie przyczynowo-skutkowej analizy materiału historycznego. By osiągnąć zamierzony cel badawczy musi się  tu  sięgnąć do szerszej analizy naukowej charakterystycznej dla warsztatu badawczego całego spektrum nauk społecznych od historiozofii poprzez socjologię, politologię, historię społeczną aż po nauki psychologiczne. I temu zadaniu mógł tylko sprostać Autor dysponujący niezwykle wszechstronnym warsztatem naukowym i doświadczeniem badawczym, osiągając zamierzone cele poznawcze. Dzięki temu odtworzył rzetelnie i obiektywnie proces narodzin i rozwoju rosyjskiego ruchu rewolucyjnego, koncentrując się przede wszystkim  –  jak oznajmia  –  „na socjalnych, socjopsychicznych (psychologicznych) przyczynach rewolucji, zagadnieniu władzy państwowej (najważniejszym problemie każdej rewolucji), zagadnieniu zmiany stosunków własnościowych (antykapitalizmie rewolucji – jej nurtu radykalnej socjaldemokracji)” ( s. 15). Nadał przeto swym rozważaniom historyczno-psychologiczny wymiar antropologiczny i aksjologiczny.  W Jego bowiem narracji ruch rewolucyjny i proces rewolucyjny jawią się jako dzieło konkretnych, żywych ludzi, mających swoje pragnienia i aspiracje bycia wolnymi i  żyjącymi w wolnym społeczeństwie, podobnie jak wielu wówczas innych ludzi w krajach zachodnich.  W imię idei wolności  tysiące ich ginęło na szafocie lub zasiedlało łagry na  bezkresnych  obszarach Syberii. Porzucali dla sprawy wolności dostatnie i wygodne życie jakie zapewniało im rodzinne środowisko, najczęściej szlacheckie i mieszczańskie. Stanowili najbardziej twórczą i o najwyższym w społeczeństwie  rosyjskim poziomie intelektualnym grupę społeczną, nie będącą w stanie swych talentów i zdolności w pełni ujawnić i oddać  służbie społecznej z powodu panujących stosunków politycznych, despotyzmu caratu. W ten sposób Autor odtwarzanemu rosyjskiemu procesowi rewolucyjnemu nadaje ludzki, humanistyczny wymiar, postrzegając w nim niczym nie skrępowany imperatyw dążenia do budowy lepszego, szczęśliwszego życia społecznego.

Co prawda kreśląc obraz rosyjskiego procesu rewolucyjnego jako zjawiska specyficznie rosyjskiego wcale nie stroni od porównań i odwołań do podobnych w owym czasie doświadczeń rewolucyjnych w innych krajach, przede wszystkim w Europie zachodniej. Nieustannie konfrontuje nie tylko idee z obu stron kontynentu   –  Wschodu i Zachodu, ale też społeczne ślady ich realizacji. W ten sposób sytuuje rosyjski ruch rewolucyjny w procesie dziejowym jako przejaw szerszego i naturalnego zjawiska społecznego i historycznego. Tym bardziej, że odtwarza wiernie różnorodne kierunki i odcienie ideowe tego ruchu oraz jego organizacyjno-polityczne struktury. Z natury też wiele miejsca poświęca przypomnieniu roli w tym ruchu polskich rewolucjonistów. Czyni to nie bez powodu, gdyż ci w znacznym stopniu wywodzili swój rodowód ideowy z rosyjskiego ruchu rewolucyjnego, tworząc przez pewien czas jego nieodłączną część organizacyjno-polityczną.

I owe „polskie wątki” w rekonstruowanym Przez Profesora Andrzeja Andrusiewicza obrazie rosyjskiego procesu rewolucyjnego, przypominając nam o wspólnej przeszłości i wspólnych losach,  jeszcze bardziej zachęcają do lektury  wartościowego i nowatorskiego dzieła. Zachęcają także do podejmowania i rozwijania badań nad skomplikowaną i trudną przeszłością Wschodu i naszego wschodniego sąsiada. Bez poważnej wiedzy o przeszłości nie jest bowiem możliwe rozumienie współcześnie zachodzących procesów i zjawiska o charakterze globalnym. Dostarcza nam jej lektura Buntowników i marzycieli, opracowania przygotowanego na wysokim poziomie merytorycznym i napisanego dobrą polszczyzną. Dlatego ze wszech miar polecam je do druku  już w obecnym kształcie redakcyjnym i edytorskim jako dzieło ważne i potrzebne, wzbogacające niepomiernie naszą historiografię i inspirujące do nowych przemyśleń i badań nad wspólnymi losami rodzimymi i globalnymi.

 

Kraków, 24 III 2021 r.

Prof. dr hab. Michał Śliwa

 

Moje krwiożercze geny

Jerzy Urban

Lewicowy tygodnik „Przegląd” spełnia tak doniosłą misję, że tylko pozazdrościć. Wydaje i promuje książki z cyklu „Wbrew fałszom i mitom” odkłamujące tę wersję dziejów, którą lansuje polityka historyczna PiS i IPN. W społeczeństwie, które czyta najwyżej dowcipy w internecie i reklamy maści na hemoroidy, książki te cieszą się znaczącym wzięciem. Można tak mniemać z tego powodu, że ukazują się licznie, bo któżby mógł do nich dokładać.

Ukazała się teraz książka o rewolucji rosyjskiej prof. Andrzeja Andrusiewicza pt. „Buntownicy i marzyciele”. Do marzycieli autor zalicza m.in. Lenina i Trockiego. Znaczącym jej wątkiem jest walka wewnątrz antycarskiego obozu pomiędzy socjaldemokratami, szczególnie ich frakcją bolszewicką, przypisującymi mistyczną rolę proletariatowi, a chłopskimi eserowcami, których Organizacja Bojowa parała się terroryzmem. Jak wiadomo, pod koniec 1917 r. partia prochłopska wygrała wolne jeszcze wybory, bolszewicy więc rozpędzili ten parlament oraz zlikwidowali wyłanianie go w wyborach konkurencyjnych.

Dorota Kania jest najbardziej radykalną lustratorką. Wspina się ona na drzewo genealogiczne upatrzonych osób i pogrąża je, wytykając czerwonych przodków i ich pociotków. Halo, pani Kanio! Donoszę przymilnie, że wywodzę się z terrorystów, którzy zamordowali liberalnego zresztą cara Aleksandra II, potem stryja Mikołaja II i wielu dygnitarzy monarchii. Prof. Andrusiewicz przywołuje mój felieton o siostrze mojej babki po kądzieli, terrorystce nazwiskiem Frumkina, pt. „Moja krwawa babcia” („NIE” z grudnia 2019 r.) i gani mnie za nieścisłości. Były one nieuniknione. Wiedzę o cioci-babci czerpałem z pamięci i opowieści mojej matki opierającej się na opowieści jej matki. Z trzech złych pamięci nie wyłania się prawda historyczna. Toteż dopiero prof. Andrusiewicz przedstawia ściśle dokonania przodkini w swoim czasie słynnej na cały świat, gdyż carat ją powiesił, a wtedy nie czyniono tego kobietom, ponieważ równoprawność płci nie była jeszcze wówczas stosowana. Historyk w swojej książce podaje, co następuje:

„Policja dowiedziała się, że do Kojowa ma przybyć groźna terrorystka w celu założenia tajnej drukarni. W wyniku informacji uzyskanych od »Konieka« wytropiono terrorystkę Friumę Frumkinę. Była ona dobrze znana w kręgach eserowskich i policyjnych, ale dla nich nieuchwytna. Miała opinię »nieustraszonej« i mimo licznych zastawionych pułapek potrafiła wymknąć się z zasadzek. Jeszcze w 1902 roku próbowała zabić pułkownika żandarmerii mińskiej. Z Kijowa chciała jechać do Odessy w celu zabójstwa tamtejszego gorodonaczelnika, hrabiego generała-majora Pawła Szuwałowa, uczestnika wojny tureckiej, przez eserowców obwinianego za tolerowanie odesskich pogromów żydowskich. Do akcji przeciwko niemu Komitet Centralny wybrał Piotra Kulikowskiego – nauczyciela z zawodu. Szuwałow został przeniesiony do Moskwy na urząd szefa tamtejszej policji i tam go dopadł Kulikowski. Podstępnie uzyskał posłuchanie w rezydencji naczelnika policji i czterema strzałami z pistoletu zabił go (28 VI 1903).

Również Frumkina zrealizowała główny cel, dla którego przybyła do Kojowa. W jej mieszkaniu zainstalowano tajną drukarnię zamaskowaną urządzeniami kuchennymi. Po wykryciu drukarni została aresztowana. W więzieniu usiłowała ranić przemyconym nożem przesłuchującego ją szefa żandarmów. Złapała go za włosy i nóż przyłożyła do gardła. Za ten wybryk dostała 11 lat syberyjskiej katorgi, której nie odbyła, gdyż objęła ją amnestia (1905). Katorgę zamieniono na przymusowe osiedlenie w miejscowości wskazanej przez władze. Po drodze na miejsce przymusowego osiedlenia Frumkina uciekła do Moskwy i tutaj usiłowała zabić szefa policji. Nieugięta bojowniczka górowała nad carskim urzędnikiem. Groziła mu, kpiła z niego słowami uchodzącymi za obraźliwe. Znowu ją aresztowano i osadzono w więzieniu w Butyrkach, ale i tutaj bojowy temperament hardej terrorystki dał o sobie znać. Pobiła naczelnika więzienia. Wyrokiem sądu wojskowego skazano ją na śmierć, choć nikogo nie zabiła. Powieszono ją w butyrskim więzieniu”.

Oto, droga Kanio, jakie

zbrodniczo krwawe noszę geny, chociaż na razie zabijam tylko komary, nie odróżniając winnych od niewinnych.

NIE nr 25/2021 (18-24.06.2021 r.)

 

Buntownicy i marzyciele


Anna Leszkowska

Fundacja Oratio Recta wydała książkę prof. Andrzeja Andrusiewicza – historyka, politologa, socjologa, badacza Wschodu, w tym historii Rosji – Buntownicy i marzyciele.

Jest to rzecz o rewolucji rosyjskiej, rewolucjonistach i terrorystach, jak mówi podtytuł, opis wbrew fałszom i mitom, w jakie szczególnie ta część świata jest w Europie bogata.

Gdyby zapytać każdego, kto ukończył szkołę średnią, co na lekcjach sprawiało mu najwięcej trudności, z pewnością byłaby to historia XX wieku, a nawet jeszcze wcześniejsza – końca XIX i początku XX stulecia. Nagromadzenie wydarzeń, skomplikowane stosunki polityczne i społeczne wynikające z rozwoju kapitalizmu, tworzenia się państw narodowych oraz mnogość idei, jakie wówczas krążyły – nie mówiąc już o partiach politycznych, stronnictwach, relacjach między nimi, międzynarodowym ruchu robotniczym – wytwarzały w młodych umysłach istny mętlik. Zwłaszcza, że działo się to wszystko w pokoleniach dziadków i rodziców, czyli na tyle dawno, aby uznać te wydarzenia za prehistorię.
Ale pokolenia te dorosły, same się zestarzały i … nadal nie znają tego okresu dziejów – nawet na kontynencie europejskim. Raz, że wiedza ta jest rozległa, dwa – że mało popularyzowana. Co najwyżej istnieją propagandowe wersje historii, których prawdziwości nie sprawdzają nawet ich autorzy (czytaj: politycy). Stąd każda książka napisana przez fachowca, który „zęby zjadł” na badaniu określonych zjawisk, historii zdarzeń, który ma ogromną wiedzę, pozwalającą osadzić badane wydarzenie czy postać historyczną w szerokim kontekście ówczesnego świata jest na wagę złota. Tak jest i w tym przypadku.

Dzieje Rosji– szczególnie okres poprzedzający Rewolucję Październikową -są w Polsce niczym tabula rasa. Najbardziej znana Historia Rosji Ludwika Bazylowa i Pawła Wieczorkiewicza (wyd. Ossolineum) jest niedostępna nawet we wtórnym obiegu. A cóż dopiero mówić o bardziej szczegółowych badaniach dotyczących procesu dojrzewania ideowego i organizacyjnego do rewolucji, przedstawieniu go na tle rosnącej w siłę klasy robotniczej na Zachodzie, ale i w Rosji, specyficznej kultury Rosji (rola intelektualistów, pisarzy), jej społeczeństwa, które na przełomie wieków było społeczeństwem agrarnym, nie robotniczym. Zwłaszcza, że nauka ciągle odkrywa nieznane aspekty wielu wydarzeń i w samej Rosji, w której po 100 latach nastąpiła restytucja kapitalizmu, toczy się obecnie dyskusja przewartościowująca zdarzenia z początku XX w. Także Rewolucję Październikową, której zasadności nie podważały co najmniej dwa pokolenia.

Andrzej Andrusiewicz, pokazując napięcia polityczno-społeczne zarówno w Europie, jak i w Rosji, które doprowadziły do rewolucji robotniczych w kilku państwach, wojen (Rosji z Japonią, Wielkiej Wojny), a wreszcie do Rewolucji Październikowej w Rosji, udowadnia, że jej wybuch był nieunikniony. Prowadzi czytelnika do tego wniosku poprzez pokazanie fermentu umysłowego końca XIX w., sprzeczności klasowych i stopniowego rozpadu samodzierżawia jako formy sprawowania władzy.
Przedstawia sposoby, jakimi się posługiwali pierwsi spiskowcy w swojej walce (dzisiaj ocenilibyśmy je jako amatorszczyznę), ich organizacje, niedojrzałe partie polityczne. Od idealizmu, poprzez nihilizm, anarchizm, do terroryzmu i terroru rewolucji.
Pokazuje najważniejsze spory ideowe „gigantów rewolucji” tamtego okresu, począwszy od pierwszych teoretyków jak Czernyszewski, Turgieniew, poprzez Bakunina, Kropotkina, Plechanowa, po spór najważniejszy – Lenina i Trockiego, zwolennika wiecznej rewolucji. I dylematy rewolucjonistów: z kim robić rewolucję? Z chłopami stanowiącymi 70% społeczeństwa u progu XX wieku, czy z robotnikami, których było zaledwie 250 tysięcy?

To dojrzewanie do socjaldemokracji przebiegało poprzez ciągłe podziały i tworzenie odrębnych bytów politycznych: bolszewików, mienszewików, eserowców, oczywiście skłóconych ze sobą i toczących otwarte i zacięte spory ideowe.
Skutki zwycięstwa Rewolucji Październikowej, którą autor nazwał pierwszą rewolucją kolorową – według obecnych ocen są trudne do oszacowania. Andrzej Andrusiewicz takiej analizy zresztą nie przeprowadza. Interesują go idee, jakie krążyły w Rosji i Europie przed największą rewolucją socjalistyczną, ich twórcy i liderzy partii oraz działania, jakie podejmowali. Ideom, które wykluwały się zarówno w Rosji, jak i w dużych europejskich ośrodkach, gdzie przebywała na emigracji część elity intelektualnej Rosji poświęcił on pierwszą część książki. W drugiej skoncentrował się na pokazaniu kilku wybitnych rewolucjonistów, w tym Polaków i ich czynów.

„Książka jest szeroką i barwną panoramą losów postępowej inteligencji rosyjskiej i polskiej oraz buntujących się robotników” – napisał Wydawca. Od siebie dodam, że poza solidną dawką wiedzy jest także znakomitą lekturą do licznych porównań z obecnymi czasami. Pokazuje bowiem schematy działań, które w polityce nie zmieniły się w ostatnich 100 latach (żeby tylko trzymać się okresu opisywanego w książce), a niektóre żywcem nawet są przenoszone „tu i teraz”.

“Sprawy Nauki”, 23.07.2021 r.

10% RABATU
Bądź zawsze dobrze poinformowany o nowych produktach oraz specjalnych promocjach tylko dla odbiorców Newslettera.

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz powitalny prezent: -10% rabatu na pierwsze zamówienie książkowe.
Kod zniżkowy ważny będzie przez 7 dni.
Otrzymasz go tylko wtedy, gdy zapiszesz się przez ten formularz!
    ZAPISZ SIĘ
    Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez Fundację Oratio Recta powyższych danych do wysyłki newsletterów zawierających informacje o nowych numerach czasopisma, książkach wydanych przez fundację oraz o innych prowadzonych przez nas działaniach.
    ×

    Podgląd e-maila :

    Jeśli nadal zastawiasz się co mi kupić na prezent, nie musisz już szukać!

    KUP TERAZ

    Ustawienia wiadomości