Książka: Polska ludowa 1944-1956

Polska Ludowa 1944-1956

To niezwykle dramatyczne czasy. Jeszcze trwała II wojna światowa, jeszcze rok był do jej zakończenia, a w Polsce rozpoczęły się bratobójcze walki, w wyniku których zginęło, zostało zamordowanych ok. 25 tys. osób, tym 5143 cywilów i 187 dzieci do lat 14. Manifest PKWN, reforma rolna i upaństwowienie przemysłu, postulowane również w Londynie, zapoczątkowały nowy okres w dziejach Polski, dokonała się zmiana ustroju. Lata 1944-1956 to czas odbudowy, nie tylko Warszawy i rozpoczętej industrializacji, ogromnej migracji ze wsi do miast, awansu społecznego, ale także stalinizacji państwa, licznych aresztowań, wywózek i wyroków śmierci.

42,00 

Na stanie

SKU: PL44-56 Kategoria:
  • Share post

Opis

Polska Ludowa 1944-1956

To niezwykle dramatyczne czasy. Jeszcze trwała II wojna światowa, jeszcze rok był do jej zakończenia, a w Polsce rozpoczęły się bratobójcze walki, w wyniku których zginęło, zostało zamordowanych ok. 25 tys. osób, tym 5143 cywilów i 187 dzieci do lat 14. Manifest PKWN, reforma rolna i upaństwowienie przemysłu, postulowane również w Londynie, zapoczątkowały nowy okres w dziejach Polski, dokonała się zmiana ustroju. Lata 1944-1956 to czas odbudowy, nie tylko Warszawy i rozpoczętej industrializacji, ogromnej migracji ze wsi do miast, awansu społecznego, ale także stalinizacji państwa, licznych aresztowań, wywózek i wyroków śmierci.

Dopiero Październik ’56, swoista rewolucja bez rewolucji, przerwał na dobre przenoszenie do Polski radzieckiego modelu sprawowania władzy. Powrót Władysława Gomułki do władzy przyniósł demokratyzację i liberalizację systemu. Wraz z nią na uniwersytety wróciło wielu odsuniętych wcześniej profesorów, w kulturze odrzucono realizm socjalistyczny, zaczęły powstać wybitne dzieła w kinematografii, sztuce, muzyce, a ich twórcy otrzymali prestiżowe międzynarodowe nagrody.

O znaczeniu odrzucenia stalinowskiego modelu państwa więcej/szerzej w osobnym tomie pt. „Przełom Października ‘56”

 

Prof. Dariusz Jarosz

W świetle badań społecznych coraz bardziej komplikuje się relacja partyjni-bezpartyjni. Prawdopodobnie najjaskrawiej świadczy o tym fakt, że znaczącą część aresztowanych przez aparat bezpieczeństwa (w 1953 r. kilkanaście procent ogółu) stanowili członkowie PZPR i podporządkowanego mu Związku Młodzieży Polskiej.

Dr Agnieszka Mrozik

Jeśli ktoś chce pochwalić publicznie jakiś element PRL, to swoją wypowiedź obwarowuje szeregiem zastrzeżeń, zapewniając, że nie był i nie jest zwolennikiem PRL. To efekt dominującej, antykomunistycznej wizji historii. Jednak poza oficjalną istnieje historia prywatna, opowiadana w kręgu rodziny. Wiele osób nadal pamięta PRL bardzo dobrze: jako czas prosperity, awansu, nadziei.

Prof. Andrzej Karpiński

Cała koncepcja industrializacji. Uprzemysłowienie było wiodącą ideą 45-lecia i jest ono głównym, historycznym osiągnięciem PRL. Można je oceniać gorzej lub lepiej, ale to PRL wprowadziła Polskę w erę cywilizacji przemysłowej.

Dr Krzysztof Wasilewski

Nie każdy idący do lasu był zatwardziałym antykomunistą. W podziemiu znalazło się wielu pospolitych przestępców i ludzi, dla których wojna była naturalnym środowiskiem. Trudno odmówić racji dr. Marcinowi Zarembie, kiedy mówi, że część „żołnierzy wyklętych” wybrałaby partyzantkę bez względu na panujący w Polsce ustrój.

 

Dodatkowe informacje

Waga 0.360 kg
ISBN 978-83-64407-01-8
Oprawa miękka
Liczba stron
300
Format 142×203 mm
Waga
360 g.
Data wydania Warszawa 2014
Autor pod redakcją Pawła Dybicza
Wydawca Fundacja ORATIO RECTA

Wstęp

  • Uwagi wstępne

 

Część I

Ludowa, ale Polska

  • PRL: był taki kraj – z prof. Bronisławem Łagowskim rozmawia Robert Walenciak
  • Dariusz Jarosz – Różne oblicza PRL
  • Andrzej Werblan – O Polsce Ludowej inaczej
  • Socjaliści – zapomniani i wykpiwani – z prof. Michałem Śliwą rozmawia Paweł Dybicz
  • Andrzej Werblan – Gomułki „zamach stanu”
  • Andrzej Werblan – Alternatywa dla Londynu i… Moskwy
  • Andrzej Werblan – Dlaczego Gomułka przegrał ze Stalinem
  • Marek Książek – Przerwane dziedzictwo Mazurów
  • PRL to nie gadżet – z dr Agnieszką Mrozik rozmawia Krzysztof Pilawski

 

Część II

Odbudowa i zagospodarowanie

  • Paweł Dybicz – Jak powstały, jak upadły
  • PRL zbudowała, III RP zlikwidowała – z prof. Andrzejem Karpińskim rozmawia Paweł Dybicz
  • Wielka orkiestra zamkowa – z Kazimierzem Łosiem rozmawia Krzysztof Pilawski
  • Patrioci przy rajzbrecie – z Bogdanem Wyporkiem rozmawia Krzysztof Pilawski
  • Widziałam miasto ruin – z Marią Piechotką rozmawia Krzysztof Pilawski
  • Krzysztof Wasilewski – Jak budowano „Pekin” w Warszawie
  • Paweł Dybicz – Kto zapłaci za reprywatyzację
  • Przekręty na reprywatyzacji – z dr. Ryszardem Ślązakiem rozmawia Paweł Dybicz

 

Część III

Wojna po wojnie?

  • Krzysztof Wasilewski – Przegrani zwycięzcy
  • Krzysztof Wasilewski – Zdrajcy czy realiści?
  • Sejm nie jest od pisania historii – z Andrzejem Celińskim rozmawia Krzysztof Pilawski
  • Bronisław Łagowski – Dlaczego byli wyklęci?
  • Helena Kowalik – Ostatni wyjazd furmanów
  • Helena Kowalik – Walka o dobre imię
  • Leszek Konarski – „Ogień” był bandytą
  • Henryk Markiewicz – Konfabulacje i irytacje
  • Ślepa wiara w dokumenty bezpieki – z prof. Andrzejem Romanowskim rozmawia Paweł Dybicz
  • Paweł Dybicz – Bohater bez skazy?
  • Adam Cyra – Co kryją akta rotmistrza?
  • Paweł Dybicz – „Wyklęci” mało święci

 

Część IV

Oblicza kultury

  • Józef Stępień – Kompromitujący Dunikowski
  • Polska i rewolucja – z Mariuszem Urbankiem rozmawia Krzysztof Pilawski
  • Julian Bartosz – Protest song Koterbskiej?

 

Część V

Październik ’56

  • Teraz każą mi samodzielnie myśleć
  • Łukasz Jastrząb – Mit o powstaniu 1956 roku
  • Łukasz Jastrząb – Meldunki tajnych agentów
  • Łukasz Jastrząb – Poznański Katyń
  • Łukasz Jastrząb – Święci chłopcy 1956
  • Andrzej Werblan – 1956 – Węgry a Polska
  • Andrzej Werblan – Historyczny sens Polskiego Października
  • Noty o autorach

Polska Ludowa 1944-1956

 

Alternatywa dla Londynu i… Moskwy

Latem 1944 r., kiedy armie radzieckie wkraczały do Polski, stosunki między rządem emigracyjnym a ZSRR były krańcowo złe. Niezależnie od powodów i racji nic nie wskazywało na ich poprawę. Mocarstwa zachodnie nie kwapiły się do wyrazistego i stanowczego interweniowania w tej sprawie. Motywy takiej polityki są sporne. Nie wydaje się, aby wynikała ona ze słabości, złej informacji czy też jakiegoś zauroczenia Stalinem. Roosevelt był daleki od poczucia słabości, a Churchill należał do najlepszych znawców ZSRR i jego polityki. Jeśli pominąć propagandę i dyplomatyczne kurtuazje, to na podstawie źródeł rysuje się nie tyle uległość przywódców Zachodu, ile dość egoistyczna kalkulacja interesów państwowych. Chcieli wygrać wielką wojnę, minimalizując własne straty ludzkie. Potrzebowali sojusznika zdolnego ponieść niezbędne ofiary w wojnie lądowej. Nie było im obce myślenie w kategoriach wielkomocarstwowych i imperialnych. Dlatego uznawali zasadność pewnych postulatów Stalina, w szczególności w sprawie granicy na linii Curzona oraz „przyjaznych rządów” w państwach granicznych. W tych sprawach nie solidaryzowali się z polityką wschodnią polskiego rządu na wychodźstwie. Ponadto nie przewidywali zimnej wojny i jej konsekwencji. Ale czy mogli?

W tej sytuacji powstanie ośrodka rządowego akceptowalnego dla ZSRR leżało w polskim interesie narodowym. Alternatywy rysowały się gorzej lub zupełnie źle – bezpośrednia radziecka administracja ziem polskich lub zarząd czysto powierniczy, ewentualnie nawet los republik nadbałtyckich. PKWN wchodził w pustkę geopolityczną i przynajmniej częściowo przywracał polską podmiotowość w grze międzynarodowej. Był tworem czysto emigracyjnym. Krajowa podziemna PPR nie miała praktycznie żadnego wpływu na decyzje organizacyjne i programowe PKWN, choć kilku jej przedstawicieli przerzuconych wcześniej przez front uczestniczyło w tych pracach. Właściwe kierownictwo PPR nie było nawet informowane. Decydował Stalin i emigracyjne środowisko komunistyczne, skupione wokół Centralnego Biura Komunistów Polski utworzonego na początku 1944 r. decyzją KC WKP(b).

Oparcie polityczne i bazę kadrową PKWN stwarzały, z grubsza rzecz ujmując, dwie formacje. Decydująca rola przypadła kilkutysięcznej rzeszy komunistów polskich, dawnych członków KPP przebywających na emigracji w Związku Radzieckim, oraz – w wyzwolonej części kraju – również niezbyt licznym członkom PPR. Powracający z ZSRR byli kapepowcy cieszyli się największym zaufaniem władz radzieckich i mieli największe możliwości działania. W początkowym, tzw. lubelskim okresie wyzwolone ziemie polskie stanowiły bezpośrednie zaplecze frontu na głównym kierunku operacyjnym i siłą rzeczy najwięcej do powiedzenia miała radziecka administracja wojskowa. W miarę oddalania się frontu rosła samodzielność władz polskich.

 

Patrioci przy rajzbrecie

Z Bogdanem Wyporkiem, architekt, urbanista, współautor wielu planów Warszawy rozmawia Krzysztof Pilawski

Jak zapamiętał pan odbudowę?

– Po wojnie w Warszawie były dwie instytucje, które wszyscy znali: Stołeczne Przedsiębiorstwo Budowlane i Biuro Odbudowy Stolicy. Ciężarówki wywożące gruz miały napis SPB. Nazwę BOS utrwalały tysiące tablic ostrzegawczych: „Biuro Odbudowy Stolicy, obiekt zabytkowy, naruszenie istniejącego stanu będzie karane”. Mnie, młodego chłopaka, te tablice nieraz śmieszyły. Nie rozumiałem, jaką wartość może mieć kupa gruzu, jakieś szczątki. Ale w ruinach leżały fragmenty gzymsów, kolumn, które ułatwiały odbudowę zabytku. Wkrótce przestałem się śmiać, kilofem i łopatą usuwałem gruz, chodziłem na budowę Trasy W-Z, by popatrzeć, jak miasto wraca do życia. A to przecież nie było wcale przesądzone. W pierwszych miesiącach po wyzwoleniu zastanawiano się, czy w ogóle odbudowywać Warszawę. Skala zniszczeń materialnych i strat ludzkich przytłaczała, brakowało pieniędzy, materiałów, narzędzi, urządzeń, maszyn, fachowców.

Dwustumetrowy tunel Trasy W-Z kopano metodą odkrywkową…

– Bo nie było czym go wydrążyć. To niesłychanie śmiała inwestycja, w której pogodzono interesy modernistów i zabytkowiczów. Poświęcono kilka zabytkowych kamienic, ale efekt zachwycił wszystkich. Przed wojną połowa ruchu z Pragi szła przez most Kierbedzia (na jego filarach oparto potem most Śląsko-Dąbrowski – przyp. red.) i wiadukt Pancera (łączył most Kierbedzia z placem Zamkowym – przyp. red.), a dalej bezpośrednio na Krakowskie Przedmieście lub Podwale. Budowa tunelu udrożniła komunikację z Pragi do innych dzielnic: na Wolę oraz – dzięki przedłużeniu Marszałkowskiej – do Śródmieścia i na Żoliborz. W wyniku likwidacji wiaduktu Pancera pojawiło się jedno z najpiękniejszych miejsc widokowych w Warszawie: panorama Wisły, pałac Pod Blachą, którego wcześniej nie było widać, wyeksponowana bryła Zamku Królewskiego i wysoko posadowionego kościoła św. Anny. Pamiętam, że przed wojną to miejsce wyglądało dużo gorzej.

„Królu Zygmuncie, powiedz nam, czyś / Widział Warszawę tak piękną jak dziś?”…

– Nie odbieram słów piosenki jak ironii. Odbudowa Starego Miasta była majstersztykiem. Wielka w tym zasługa profesorów Jana Zachwatowicza i Piotra Biegańskiego. Stare Miasto zrekonstruowano w kształcie nie przedwojennym, lecz historycznym. Np. katedra św. Jana miała fasadę w stylu gotyku angielskiego, nadaną w XIX w. Przywrócono jej znacznie wcześniejszą formę, pasującą do otoczenia. Odsłonięto i odbudowano duże fragmenty murów obronnych otaczających Starówkę, rozebrano resztki przyklejonych do nich kamienic. Na ich miejscu urządzono pas zieleni, którego przed wojną nie było. Podobnie jak nie było Barbakanu łączącego Stare i Nowe Miasto. Ten nawiązujący do dawnej budowli obiekt jest powojennym dziełem prof. Zachwatowicza.

Takie działanie było sprzeczne z uchwaloną w 1931 r. Kartą ateńską: stare musiało być stare i dokładnie takie samo jak dawniej.

– Decyzja o odbudowie zabytkowej części Warszawy szła absolutnie wbrew ówczesnemu modelowi europejskiej sztuki konserwatorskiej. Gdyby działać zgodnie z nim, należałoby rozebrać ruiny albo pozostawić je w nienaruszonym stanie – taki pomysł zresztą się pojawił jako propozycja swego rodzaju pomnika zbrodni dokonanych przez hitlerowców. Moim zdaniem wybrano model najlepszy z możliwych. Odtworzono wiernie najcenniejsze zabytki, opierając się na zachowanej dokumentacji, zdjęciach, a nawet obrazach Canaletta. Gdy brakowało dokumentacji, projektowano obiekty, dbając, by charakterem, bryłą, detalami architektonicznymi dopasowały się do historycznego układu. W ten sposób powstał spójny, harmonijny układ urbanistyczno-architektoniczny: Nowe Miasto, Stare Miasto, plac Zamkowy, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat.

W Europie znajdziemy setki starówek wspanialszych niż warszawska.

– Nie tylko w Europie, także w naszym kraju, np. w Krakowie i we Wrocławiu.

Skoro tak, to dlaczego wysiłek skupiono na pałacowych kolumnach i gzymsach, a nie na wydobyciu ludzi z piwnic, lepianek i ze strychów?

– Odbudowa zabytkowej części odbywała się bez wątpienia kosztem budownictwa mieszkaniowego. Ale po spaleniu miasta, wymordowaniu 700 tys. mieszkańców, ograbieniu i zniszczeniu gromadzonego przez pokolenia dobytku pozostałych przy życiu Warszawa musiała nawiązać kontakt z historią. Z miastem, którym była przed zniszczeniem. Jej tożsamość kryła się w najstarszej, położonej na Skarpie Warszawskiej części, która za czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego i Królestwa Kongresowego (do powstania listopadowego) uzyskała najpiękniejszy kształt. Dlatego warszawiacy nie mieli wątpliwości, że Stare Miasto, Trakt Królewski i Łazienki muszą zostać odbudowane. Czym byłaby Warszawa bez tych zabytków?

Dlaczego warto pamiętać o odbudowie Warszawy?

– To był piękny patriotyczny zryw – tyle że znaczony nie krwawą walką, lecz ciężką i twórczą pracą. Odbudowa to przykład, jak wspaniałych rzeczy mogą dokonać ludzie o krańcowo różnych życiorysach – jak komunista Józef Sigalin i adiutant Bora-Komorowskiego Stanisław Jankowski – jeśli połączy ich wspólny cel. To także niezwykły przykład ciągłości historycznej – od czasów dawnych, poprzez przedwojenne plany i wizje, ich okupacyjną kontynuację, wreszcie powojenną realizację. Wielu architektów i urbanistów, którzy odbudowywali Warszawę, pracowało przed wojną u Starzyńskiego albo na Politechnice Warszawskiej. Nie doszło do gwałtownego zerwania ciągłości, charakterystycznego dla okresu przemiany ustrojowej. Nie objawili się młodzi gniewni, którzy z definicji wiedzą lepiej, negują dorobek poprzedników, wyrzucają ich pracę do kosza.

10% RABATU
Bądź zawsze dobrze poinformowany o nowych produktach oraz specjalnych promocjach tylko dla odbiorców Newslettera.

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz powitalny prezent: -10% rabatu na pierwsze zamówienie książkowe.
Kod zniżkowy ważny będzie przez 7 dni.
Otrzymasz go tylko wtedy, gdy zapiszesz się przez ten formularz!
    ZAPISZ SIĘ
    Wyrażam zgodę na przechowywanie moich danych osobowych i wykorzystywanie ich do otrzymywania newslettera.