pietka 800x800 sklep 568x568 - Kłamstwa o historii,

Kłamstwa o historii

PRL, Berling, Cyrankiewicz i żołnierze wyklęci

Dlaczego niszczony jest pomnik gen. Berlinga? Dlaczego ukazują się kłamliwe informacje o pobycie Józefa Cyrankiewicza w Auschwitz? Dlaczego fałszowany jest prawdziwy obraz Polski w l. 1944-47? Szukając odpowiedzi na wiele podobnych pytań, Bohdan Piętka poddaje ocenie największe absurdy realizowanej w Polsce polityki historycznej. Pokazuje jej dwa największe cele: deprecjonowanie PRL oraz podtrzymywanie w narodzie świętego ognia rusofobii. Demaskuje fałsze i uproszczenia prawicowych historyków i agitatorów.

45,00 

Na stanie

SKU: PIETKA Kategorie: ,
  • Share post

Opis

Manipulowanie pamięcią, mity, kłamstwa i kłamstewka!

Dlaczego niszczony jest pomnik gen. Berlinga? Dlaczego ukazują się kłamliwe informacje o pobycie Józefa Cyrankiewicza w Auschwitz? Dlaczego fałszowany jest prawdziwy obraz Polski w l. 1944-47? Szukając odpowiedzi na te i wiele podobnych pytań, Bohdan Piętka analizuje i poddaje ocenie największe absurdy realizowanej w Polsce polityki historycznej. Pokazuje jej dwa największe cele: delegitymizację i deprecjonowanie PRL oraz podtrzymywanie w narodzie świętego ognia rusofobii. Demaskuje fałsze i uproszczenia prawicowych historyków i agitatorów. Swoje cele określa jasno: postanowiłem wyrazić swoje zdanie na temat tego, co polityka robi z historią.

Bohdan Piętka
Historyk, absolwent Uniwersytetu Śląskiego. Zawodowo zajmuje się historią KL Auschwitz oraz historią najnowszą Polski i Ukrainy. Autor popularnego bloga „Spory o historię i współczesność” podejmującego kontrowersyjne tematy z historii Polski i świata. Współpracownik tygodnika „Przegląd”.

Nieszczęściem Polski jest to, że jej historia jest zakłamana jak nigdzie w świecie.
Jerzy Giedroyc

Nad Polakami ciąży dziś najbardziej nie ta historia, która była, lecz ta, której nie było.
Bronisław Łagowski

Dodatkowe informacje

Waga 0.416 kg
ISBN 978-83-64407-70-3
Oprawa miękka
Liczba stron
328
Format 143×204 mm
Waga
416 g.
Data wydania Warszawa 2020
Autor Bohdan Piętka
Wydawca Fundacja ORATIO RECTA

SPIS TREŚCI
WSTĘP. HISTORIA JAKO NARZĘDZIE WALKI POLITYCZNEJ
PERYFERYJNA POLITYKA HISTORYCZNA
DEPRECJONOWANIE DOROBKU PRL
Co zawdzięczamy PRL?
Groteskowa gloryfikacja II RP
ANTYKOMUNISTYCZNY MIT POLSKIEJ PRAWICY
Antykomunizm czy antypolonizm?
DLACZEGO CZCI SIĘ BRYGADĘ ŚWIĘTOKRZYSKĄ?
Naginanie historii
MITOLOGIA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
Refleksje przy okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Szaleństwo dekomunizacji
NIEMIEC WSTYDZIĆ SIĘ NIE MUSI
ZNIESŁAWIANIE ARMII LUDOWEJ
„Dekomunizacja” Republiki Pińczowskiej
Pomnik w lesie koło Chrzanowa
„DEKOMUNIZACJA” SENDLEROWEJ?
CZYM ZAWINIŁ STANISŁAW BASAJ?
ŻOŁNIERZE ZAPOMNIANI
Wytyczył drogę Berlingowi
Kto wygrał drugą wojnę światową?
Znieważanie platerówek
Przekręcanie historii
WOJNA Z ARMIĄ CZERWONĄ, CZYLI ŻOŁNIERZE NIECHCIANI
Nie mogli dać tego, czego sami nie mieli
Dewastacje cmentarzy wojennych
Dekalog rusofobii
Rusofobia ponad podziałami
Ciemna noc
Pomnik w Wapienicy
Barbarzyństwo
ANTYKOMUNIZM W PIGUŁCE. SPRAWA BIRCZY
Postscriptum do sprawy Birczy
HANIEBNE OSKARŻENIE
Partyzantka radziecka na Wołyniu
Pomoc radziecka dla polskiej samoobrony
ZNIESŁAWIANIE JÓZEFA CYRANKIEWICZA
PLAC WILHELMA SZEWCZYKA
ZABAWY Z HISTORIĄ
GROTESKOWOŚĆ PRAWICOWYCH MITÓW HISTORYCZNYCH
ZAKOŃCZENIE

Polityka historyczna IPN staje się coraz bardziej kłamliwa

Antykomunizm czy antypolonizm?

Bohdan Piętka

Skrajnie antykomunistyczny wymiar prawicowej polityki historycznej najlepiej pokazała tzw. dekomunizacja, szczególnie ta wdrożona po 2015 r. Jej różne przykłady zostaną omówione w niniejszej publikacji. W tym miejscu ograniczę się do trzech, dość szczególnych. Oprócz dekomunizacji prowadzonej na polecenie IPN-u, poszczególne samorządy występują z własnymi inicjatywami w tej mierze, niejednokrotnie wychodząc przed szereg.
Moją uwagę zwróciła w 2017 r. m.in. uchwała radnych Szczecina, podjęta na wniosek klubu PiS, pozbawiająca honorowego obywatelstwa miasta następujące osoby: prezydenta RP i I sekretarza KC PZPR Bolesława Bieruta, I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę, premiera Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej Edwarda Osóbkę-Morawskiego, marszałka ZSRR i Polski Konstantego Rokossowskiego, I sekretarza KC KPZR Nikitę Chruszczowa, gen. Pawła Batowa – radzieckiego dowódcę wojskowego, który w 1945 r. zdobył Szczecin, i radzieckiego generała, Gruzina Władimira Dżandżgawę, który walczył w 1945 r. pod Szczecinem. Radni podkreślili w uzasadnieniu, że honorowe obywatelstwa wspomnianym osobom przyznano w okresie PRL, kiedy ich zdaniem „Polska nie była suwerennym krajem, zaś władzę w niej sprawowali całkowicie zależni od Związku Sowieckiego dygnitarze”. Wedle radnych Szczecina honorowe obywatelstwa nadawano wtedy „ewidentnie pod naciskiem okoliczności i politycznej atmosfery tamtego czasu” .
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że uchwała szczecińskich radnych także, a raczej przede wszystkim, została podjęta pod naciskiem okoliczności i atmosfery politycznej panującej pod rządami PiS.
Świadczy o tym poniższy, najbardziej kuriozalny fragment uzasadnienia chwały Rady Miasta Szczecina, w którym stwierdzono, że nadawanie tytułów honorowych w PRL nastąpiło bądź to osobom, które dopuściły się wielu czynów, jakimi działały na szkodę Narodu Polskiego i Niepodległego bytu Państwa Polskiego, albo też dotyczyło osób, które uczestniczyły w odbywających się w toku działań wojennych działaniach polegających na zajmowaniu miasta wiosną 1945 roku dającego początek kilkudziesięcioletniej sowieckiej dominacji na Pomorzu Zachodnim .

Pretensje do Rokossowskiego

Najbardziej porażająca jest druga część tego zdania. Radni Szczecina, będący Polakami i członkami partii Prawo i Sprawiedliwość – która na każdym kroku zastrzega sobie monopol na patriotyzm – piszą, że mają pretensje do Rokossowskiego, Batowa i Dżandżgawy o to, że wiosną 1945 r. „zajęli Szczecin” i dali tym samym początek „kilkudziesięcioletniej sowieckiej dominacji na Pomorzu Zachodnim”. Nie będę się dłużej rozwodził nad tym, że sformułowanie o „sowieckiej dominacji” jako egzemplifikacja historii PRL jest sformułowaniem propagandowym, do bólu dogmatycznym i nieprawdziwym. Skupię się nad tym, co tak naprawdę napisali polscy radni Szczecina. Cóż bowiem w rzeczywistości oznacza zarzut sformułowany pod adresem wymienionych dowódców radzieckich, że „zajmując Szczecin”, dali początek „sowieckiej dominacji”? – Oznacza, że polscy radni mają pretensje, iż owi dowódcy radzieccy położyli kres niemieckiej dominacji na Pomorzu Zachodnim.
Takie przesłanie wynika też z pierwszej części zacytowanego fragmentu uzasadnienia do uchwały Rady Miasta Szczecina, gdzie jest mowa o osobach, które dopuściły się „czynów, jakimi działały na szkodę Narodu Polskiego i Niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Jakich to konkretnie czynów – zwłaszcza w odniesieniu do Pomorza Zachodniego – które stanowiły szkodę dla „Narodu Polskiego i Niepodległego bytu Państwa Polskiego”, dopuścili się Bolesław Bierut, Edward Osóbka-Morawski i Władysław Gomułka? Bierut i Osóbka-Morawski – kierując polską delegacją na konferencji Wielkiej Trójki w Poczdamie (17 lipca–2 sierpnia 1945 r.) – twardo zabiegali o to, żeby Szczecin został przyłączony do Polski. Rządy USA i Wielkiej Brytanii były temu niechętne, obawiając się zbyt dużego okrojenia terytorialnego Niemiec i tym samym wzmocnienia pozycji politycznej ZSRR oraz pozostającej w orbicie jego wpływów Polski. Przyłączenie Szczecina do Polski było wynikiem twardej i nieustępliwej postawy Stalina w tej sprawie, ale także Bieruta i Osóbki-Morawskiego. Z kolei Władysław Gomułka – stojąc od listopada 1945 do stycznia 1949 r. na czele Ministerstwa Ziem Odzyskanych – położył ogromne zasługi dla odbudowy i scalenia tych ziem z Polską. Współdziałał w tej dziedzinie m.in. z Eugeniuszem Kwiatkowskim – piłsudczykiem i przedwojennym wicepremierem – który w latach 1945–1947 był członkiem Krajowej Rady Narodowej i pełnomocnikiem rządu ds. odbudowy Gdyni, a w latach 1947–1952 posłem na Sejm Ustawodawczy.
Współdziałał także z osobami o orientacji endeckiej, wywodzącymi się z wielkopolskiej organizacji „Ojczyzna”, które zajęły eksponowane stanowiska w Ministerstwie Ziem Odzyskanych . Oczywiście do Bieruta, Osóbki-Morawskiego i Gomułki można mieć różne pretensje natury politycznej, ale nie można odmawiać im zasług w przywróceniu Polsce dawnych ziem piastowskich nad Odrą i Bałtykiem.

Zamaskowany antypolonizm

Dla mnie z uchwały Rady Miasta Szczecina i jej uzasadnienia wynika jasny przekaz: to źle, że Szczecin wrócił w 1945 r. do Polski. To źle, że znalazł się pod „sowiecką dominacją”, zamiast pozostać pod dominacją niemiecką. Z uchwały szczecińskiej Rady Miasta wyłania się niestety antypolonizm maskowany antykomunizmem i antysowietyzmem. Zwłaszcza, że szczecińscy radni jakoś dziwnie zapomnieli pozbawić honorowego obywatelstwa Szczecina Adolfa Hitlera, Hermanna Göringa, Wilhelma Fricka i Paula von Hindenburga. Ich twierdzenie, że jakoby „odcinają się od niemieckich honorowych obywatelstw i uznają je za nieistniejące, ponieważ były nadawane w zupełnie innym niż obecny porządku prawnym” jest dziwne i z punktu widzenia prawa bezskuteczne. Kolejnym przykładem antypolonizmu, uprawianego pod parawanem antykomunizmu, jest „dekomunizacja” przez IPN ulic noszących imię Stanisława Sołdka. W uzasadnieniu na stronie internetowej IPN czytamy, że Stanisław Sołdek (1916–1970) był działaczem komunistycznym, członkiem władz wojewódzkich PZPR-u w Gdańsku i że został „w komunistycznej propagandzie nagłośniony jako wzór stoczniowego przodownika pracy”. Tak wygląda jego „zbrodnia” w świetle kazuistyki IPN-u. W dalszej części swojego uzasadnienia do „dekomunizacji” ulic Sołdka IPN uraczył czytelników m.in. elaboratem o ruchu stachanowskim w „bolszewickiej Rosji”. Ani słowa o tym, że inżynier Sołdek położył znaczące zasługi dla odbudowy, a właściwie budowy od podstaw, polskiego przemysłu okrętowego po 1945 r. Przemysłu, który został lekką ręką unicestwiony po 1989 r. Może i Sołdek był komunistą, ale niewątpliwie był też polskim patriotą, który – tak jak miliony ówczesnych Polaków różnych orientacji politycznych i światopoglądów – zaangażował się z entuzjazmem w odbudowę kraju. Takiego, jaki wtedy był, bo był Polską. Nie wiem, ile jest prawdy w opowieściach o tym, że kierowana przez Stanisława Sołdka brygada traserska pracowała przy odbudowie Stoczni Gdańskiej i budowie pierwszego statku za miskę zupy. Ale znając realia powojenne – kraj wyszedł z wojny zrujnowany jak żaden
inny w Europie – może być to bliskie prawdy.
Dla IPN Sołdek jednak nie jest bohaterem odbudowy kraju, ale krzewicielem komunizmu, a jego upamiętnianie – jak czytamy na stronie Instytutu – wypełnia „normę art. 1 Ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej”. Jedyną bowiem powojenną postawą możliwą do zaakceptowania była postawa żołnierzy wyklętych. Wszyscy pozostali, którzy włączyli się w odbudowę kraju, to właściwie byli krzewicielami komunizmu i sowieckimi kolaborantami. To jest aberracja i przejaskrawiony antykomunizm, która niestety ma też cechy antypolonizmu.

„Patriotyczna” egzaltacja

Do jakich absurdów prowadzi antykomunizm traktowany jako ideologia i światopogląd, pokazuje też artykuł Piotra Zychowicza pt. Małpowanie bolszewików (nr 5/2017 miesięcznika „Historia Do Rzeczy”) . Zychowicz napisał tam m.in.:
Konflikt między komunistami a UPA – dwoma wrogami Polaków – jest mi obojętny. Oczywiście doceniam to, że ukraińskie podziemie stawiało opór bolszewikom. Tak jak nasi żołnierze wyklęci. Zatem zdaniem Zychowicza w latach 1944–1947 w południowo-wschodniej Polsce mieliśmy do czynienia nie z agresją UPA przeciw narodowi i państwu polskiemu, ale z konfliktem „między komunistami a UPA”. Dość dziwnie koresponduje to z tezą negującego zbrodnie UPA Wołodymyra Wiatrowycza o „konflikcie polsko–ukraińskim” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W świetle faktów historycznych „konflikt” UPA z komunistami przejawiał się głównie w mordowaniu polskiej ludności cywilnej, jak np. w Wiązownicy 17 kwietnia 1945 r., i innych miejscowościach Rzeszowszczyzny. To, co pisze Zychowicz, jest więc propagowaniem ukraińskiej nacjonalistycznej narracji historycznej. Nie daje możliwości zaprzeczenia tej tezie, gdy już w następnym zdaniu –docenia to, iż „ukraińskie podziemie stawiało opór bolszewikom” jak polscy żołnierze wyklęci. Zychowicz zatem docenia to, że UPA wymordowała 19 marca 1946 r. około 60 bezbronnych żołnierzy i milicjantów ze strażnicy WOP w Jasielu, dokonała pogromu Polaków w Baligrodzie, 6 sierpnia 1944 r., masakry Polaków w Mucznem, 16 sierpnia 1944 r., masakry Polaków w Cisnej, 11 stycznia 1946 r., i wielu innych zbrodni. Zbrodnie te polegały na paleniu żywcem cywilnych Polaków bez względu na płeć i wiek, zarąbywaniu ich siekierami, obcinaniu im uszu i genitaliów, wyłupywaniu oczu. Tak wyglądało „stawianie oporu bolszewikom” przez UPA w powojennej Polsce.
Rodzi się więc pytanie, czy to jest antykomunizm, jakaś aberracja, czy antypolonizm? Po raz kolejny z czarno-białej opowieści o historii, uprawianej przy akompaniamencie patriotycznej egzaltacji, wychodzi rzecz niemądra.

10% RABATU
Bądź zawsze dobrze poinformowany o nowych produktach oraz specjalnych promocjach tylko dla odbiorców Newslettera.

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz powitalny prezent: -10% rabatu na pierwsze zamówienie książkowe.
Kod zniżkowy ważny będzie przez 7 dni.
Otrzymasz go tylko wtedy, gdy zapiszesz się przez ten formularz!
    ZAPISZ SIĘ
    Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez Fundację Oratio Recta powyższych danych do wysyłki newsletterów zawierających informacje o nowych numerach czasopisma, książkach wydanych przez fundację oraz o innych prowadzonych przez nas działaniach.