22% taniej!
  • UDOSTĘPNIJ:

Kłamstwa o historii

PRL, Berling, Cyrankiewicz i żołnierze wyklęci

Dlaczego niszczony jest pomnik gen. Berlinga? Dlaczego ukazują się kłamliwe informacje o pobycie Józefa Cyrankiewicza w Auschwitz? Dlaczego fałszowany jest prawdziwy obraz Polski w l. 1944-47? Szukając odpowiedzi na wiele podobnych pytań, Bohdan Piętka poddaje ocenie największe absurdy realizowanej w Polsce polityki historycznej. Pokazuje jej dwa największe cele: deprecjonowanie PRL oraz podtrzymywanie w narodzie świętego ognia rusofobii. Demaskuje fałsze i uproszczenia prawicowych historyków i agitatorów.

35,00 

Na stanie

Kup dla mnie

Opis

Manipulowanie pamięcią, mity, kłamstwa i kłamstewka!

Dlaczego niszczony jest pomnik gen. Berlinga? Dlaczego ukazują się kłamliwe informacje o pobycie Józefa Cyrankiewicza w Auschwitz? Dlaczego fałszowany jest prawdziwy obraz Polski w l. 1944-47? Szukając odpowiedzi na te i wiele podobnych pytań, Bohdan Piętka analizuje i poddaje ocenie największe absurdy realizowanej w Polsce polityki historycznej. Pokazuje jej dwa największe cele: delegitymizację i deprecjonowanie PRL oraz podtrzymywanie w narodzie świętego ognia rusofobii. Demaskuje fałsze i uproszczenia prawicowych historyków i agitatorów. Swoje cele określa jasno: postanowiłem wyrazić swoje zdanie na temat tego, co polityka robi z historią.

Bohdan Piętka
Historyk, absolwent Uniwersytetu Śląskiego. Zawodowo zajmuje się historią KL Auschwitz oraz historią najnowszą Polski i Ukrainy. Autor popularnego bloga „Spory o historię i współczesność” podejmującego kontrowersyjne tematy z historii Polski i świata. Współpracownik tygodnika „Przegląd”.

Nieszczęściem Polski jest to, że jej historia jest zakłamana jak nigdzie w świecie.
Jerzy Giedroyc

Nad Polakami ciąży dziś najbardziej nie ta historia, która była, lecz ta, której nie było.
Bronisław Łagowski

Informacje dodatkowe

Waga 0.416 kg
ISBN 978-83-64407-70-3
Oprawa miękka
Liczba stron
328
Format 143×204 mm
Waga
416 g.
Data wydania Warszawa 2020
Autor Bohdan Piętka
Wydawca Fundacja ORATIO RECTA

SPIS TREŚCI
WSTĘP. HISTORIA JAKO NARZĘDZIE WALKI POLITYCZNEJ
PERYFERYJNA POLITYKA HISTORYCZNA
DEPRECJONOWANIE DOROBKU PRL
Co zawdzięczamy PRL?
Groteskowa gloryfikacja II RP
ANTYKOMUNISTYCZNY MIT POLSKIEJ PRAWICY
Antykomunizm czy antypolonizm?
DLACZEGO CZCI SIĘ BRYGADĘ ŚWIĘTOKRZYSKĄ?
Naginanie historii
MITOLOGIA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
Refleksje przy okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Szaleństwo dekomunizacji
NIEMIEC WSTYDZIĆ SIĘ NIE MUSI
ZNIESŁAWIANIE ARMII LUDOWEJ
„Dekomunizacja” Republiki Pińczowskiej
Pomnik w lesie koło Chrzanowa
„DEKOMUNIZACJA” SENDLEROWEJ?
CZYM ZAWINIŁ STANISŁAW BASAJ?
ŻOŁNIERZE ZAPOMNIANI
Wytyczył drogę Berlingowi
Kto wygrał drugą wojnę światową?
Znieważanie platerówek
Przekręcanie historii
WOJNA Z ARMIĄ CZERWONĄ, CZYLI ŻOŁNIERZE NIECHCIANI
Nie mogli dać tego, czego sami nie mieli
Dewastacje cmentarzy wojennych
Dekalog rusofobii
Rusofobia ponad podziałami
Ciemna noc
Pomnik w Wapienicy
Barbarzyństwo
ANTYKOMUNIZM W PIGUŁCE. SPRAWA BIRCZY
Postscriptum do sprawy Birczy
HANIEBNE OSKARŻENIE
Partyzantka radziecka na Wołyniu
Pomoc radziecka dla polskiej samoobrony
ZNIESŁAWIANIE JÓZEFA CYRANKIEWICZA
PLAC WILHELMA SZEWCZYKA
ZABAWY Z HISTORIĄ
GROTESKOWOŚĆ PRAWICOWYCH MITÓW HISTORYCZNYCH
ZAKOŃCZENIE

Polityka historyczna IPN staje się coraz bardziej kłamliwa

Antykomunizm czy antypolonizm?

Bohdan Piętka

Skrajnie antykomunistyczny wymiar prawicowej polityki historycznej najlepiej pokazała tzw. dekomunizacja, szczególnie ta wdrożona po 2015 r. Jej różne przykłady zostaną omówione w niniejszej publikacji. W tym miejscu ograniczę się do trzech, dość szczególnych. Oprócz dekomunizacji prowadzonej na polecenie IPN-u, poszczególne samorządy występują z własnymi inicjatywami w tej mierze, niejednokrotnie wychodząc przed szereg.
Moją uwagę zwróciła w 2017 r. m.in. uchwała radnych Szczecina, podjęta na wniosek klubu PiS, pozbawiająca honorowego obywatelstwa miasta następujące osoby: prezydenta RP i I sekretarza KC PZPR Bolesława Bieruta, I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę, premiera Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej Edwarda Osóbkę-Morawskiego, marszałka ZSRR i Polski Konstantego Rokossowskiego, I sekretarza KC KPZR Nikitę Chruszczowa, gen. Pawła Batowa – radzieckiego dowódcę wojskowego, który w 1945 r. zdobył Szczecin, i radzieckiego generała, Gruzina Władimira Dżandżgawę, który walczył w 1945 r. pod Szczecinem. Radni podkreślili w uzasadnieniu, że honorowe obywatelstwa wspomnianym osobom przyznano w okresie PRL, kiedy ich zdaniem „Polska nie była suwerennym krajem, zaś władzę w niej sprawowali całkowicie zależni od Związku Sowieckiego dygnitarze”. Wedle radnych Szczecina honorowe obywatelstwa nadawano wtedy „ewidentnie pod naciskiem okoliczności i politycznej atmosfery tamtego czasu” .
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że uchwała szczecińskich radnych także, a raczej przede wszystkim, została podjęta pod naciskiem okoliczności i atmosfery politycznej panującej pod rządami PiS.
Świadczy o tym poniższy, najbardziej kuriozalny fragment uzasadnienia chwały Rady Miasta Szczecina, w którym stwierdzono, że nadawanie tytułów honorowych w PRL nastąpiło bądź to osobom, które dopuściły się wielu czynów, jakimi działały na szkodę Narodu Polskiego i Niepodległego bytu Państwa Polskiego, albo też dotyczyło osób, które uczestniczyły w odbywających się w toku działań wojennych działaniach polegających na zajmowaniu miasta wiosną 1945 roku dającego początek kilkudziesięcioletniej sowieckiej dominacji na Pomorzu Zachodnim .

Pretensje do Rokossowskiego

Najbardziej porażająca jest druga część tego zdania. Radni Szczecina, będący Polakami i członkami partii Prawo i Sprawiedliwość – która na każdym kroku zastrzega sobie monopol na patriotyzm – piszą, że mają pretensje do Rokossowskiego, Batowa i Dżandżgawy o to, że wiosną 1945 r. „zajęli Szczecin” i dali tym samym początek „kilkudziesięcioletniej sowieckiej dominacji na Pomorzu Zachodnim”. Nie będę się dłużej rozwodził nad tym, że sformułowanie o „sowieckiej dominacji” jako egzemplifikacja historii PRL jest sformułowaniem propagandowym, do bólu dogmatycznym i nieprawdziwym. Skupię się nad tym, co tak naprawdę napisali polscy radni Szczecina. Cóż bowiem w rzeczywistości oznacza zarzut sformułowany pod adresem wymienionych dowódców radzieckich, że „zajmując Szczecin”, dali początek „sowieckiej dominacji”? – Oznacza, że polscy radni mają pretensje, iż owi dowódcy radzieccy położyli kres niemieckiej dominacji na Pomorzu Zachodnim.
Takie przesłanie wynika też z pierwszej części zacytowanego fragmentu uzasadnienia do uchwały Rady Miasta Szczecina, gdzie jest mowa o osobach, które dopuściły się „czynów, jakimi działały na szkodę Narodu Polskiego i Niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Jakich to konkretnie czynów – zwłaszcza w odniesieniu do Pomorza Zachodniego – które stanowiły szkodę dla „Narodu Polskiego i Niepodległego bytu Państwa Polskiego”, dopuścili się Bolesław Bierut, Edward Osóbka-Morawski i Władysław Gomułka? Bierut i Osóbka-Morawski – kierując polską delegacją na konferencji Wielkiej Trójki w Poczdamie (17 lipca–2 sierpnia 1945 r.) – twardo zabiegali o to, żeby Szczecin został przyłączony do Polski. Rządy USA i Wielkiej Brytanii były temu niechętne, obawiając się zbyt dużego okrojenia terytorialnego Niemiec i tym samym wzmocnienia pozycji politycznej ZSRR oraz pozostającej w orbicie jego wpływów Polski. Przyłączenie Szczecina do Polski było wynikiem twardej i nieustępliwej postawy Stalina w tej sprawie, ale także Bieruta i Osóbki-Morawskiego. Z kolei Władysław Gomułka – stojąc od listopada 1945 do stycznia 1949 r. na czele Ministerstwa Ziem Odzyskanych – położył ogromne zasługi dla odbudowy i scalenia tych ziem z Polską. Współdziałał w tej dziedzinie m.in. z Eugeniuszem Kwiatkowskim – piłsudczykiem i przedwojennym wicepremierem – który w latach 1945–1947 był członkiem Krajowej Rady Narodowej i pełnomocnikiem rządu ds. odbudowy Gdyni, a w latach 1947–1952 posłem na Sejm Ustawodawczy.
Współdziałał także z osobami o orientacji endeckiej, wywodzącymi się z wielkopolskiej organizacji „Ojczyzna”, które zajęły eksponowane stanowiska w Ministerstwie Ziem Odzyskanych . Oczywiście do Bieruta, Osóbki-Morawskiego i Gomułki można mieć różne pretensje natury politycznej, ale nie można odmawiać im zasług w przywróceniu Polsce dawnych ziem piastowskich nad Odrą i Bałtykiem.

Zamaskowany antypolonizm

Dla mnie z uchwały Rady Miasta Szczecina i jej uzasadnienia wynika jasny przekaz: to źle, że Szczecin wrócił w 1945 r. do Polski. To źle, że znalazł się pod „sowiecką dominacją”, zamiast pozostać pod dominacją niemiecką. Z uchwały szczecińskiej Rady Miasta wyłania się niestety antypolonizm maskowany antykomunizmem i antysowietyzmem. Zwłaszcza, że szczecińscy radni jakoś dziwnie zapomnieli pozbawić honorowego obywatelstwa Szczecina Adolfa Hitlera, Hermanna Göringa, Wilhelma Fricka i Paula von Hindenburga. Ich twierdzenie, że jakoby „odcinają się od niemieckich honorowych obywatelstw i uznają je za nieistniejące, ponieważ były nadawane w zupełnie innym niż obecny porządku prawnym” jest dziwne i z punktu widzenia prawa bezskuteczne. Kolejnym przykładem antypolonizmu, uprawianego pod parawanem antykomunizmu, jest „dekomunizacja” przez IPN ulic noszących imię Stanisława Sołdka. W uzasadnieniu na stronie internetowej IPN czytamy, że Stanisław Sołdek (1916–1970) był działaczem komunistycznym, członkiem władz wojewódzkich PZPR-u w Gdańsku i że został „w komunistycznej propagandzie nagłośniony jako wzór stoczniowego przodownika pracy”. Tak wygląda jego „zbrodnia” w świetle kazuistyki IPN-u. W dalszej części swojego uzasadnienia do „dekomunizacji” ulic Sołdka IPN uraczył czytelników m.in. elaboratem o ruchu stachanowskim w „bolszewickiej Rosji”. Ani słowa o tym, że inżynier Sołdek położył znaczące zasługi dla odbudowy, a właściwie budowy od podstaw, polskiego przemysłu okrętowego po 1945 r. Przemysłu, który został lekką ręką unicestwiony po 1989 r. Może i Sołdek był komunistą, ale niewątpliwie był też polskim patriotą, który – tak jak miliony ówczesnych Polaków różnych orientacji politycznych i światopoglądów – zaangażował się z entuzjazmem w odbudowę kraju. Takiego, jaki wtedy był, bo był Polską. Nie wiem, ile jest prawdy w opowieściach o tym, że kierowana przez Stanisława Sołdka brygada traserska pracowała przy odbudowie Stoczni Gdańskiej i budowie pierwszego statku za miskę zupy. Ale znając realia powojenne – kraj wyszedł z wojny zrujnowany jak żaden
inny w Europie – może być to bliskie prawdy.
Dla IPN Sołdek jednak nie jest bohaterem odbudowy kraju, ale krzewicielem komunizmu, a jego upamiętnianie – jak czytamy na stronie Instytutu – wypełnia „normę art. 1 Ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej”. Jedyną bowiem powojenną postawą możliwą do zaakceptowania była postawa żołnierzy wyklętych. Wszyscy pozostali, którzy włączyli się w odbudowę kraju, to właściwie byli krzewicielami komunizmu i sowieckimi kolaborantami. To jest aberracja i przejaskrawiony antykomunizm, która niestety ma też cechy antypolonizmu.

„Patriotyczna” egzaltacja

Do jakich absurdów prowadzi antykomunizm traktowany jako ideologia i światopogląd, pokazuje też artykuł Piotra Zychowicza pt. Małpowanie bolszewików (nr 5/2017 miesięcznika „Historia Do Rzeczy”) . Zychowicz napisał tam m.in.:
Konflikt między komunistami a UPA – dwoma wrogami Polaków – jest mi obojętny. Oczywiście doceniam to, że ukraińskie podziemie stawiało opór bolszewikom. Tak jak nasi żołnierze wyklęci. Zatem zdaniem Zychowicza w latach 1944–1947 w południowo-wschodniej Polsce mieliśmy do czynienia nie z agresją UPA przeciw narodowi i państwu polskiemu, ale z konfliktem „między komunistami a UPA”. Dość dziwnie koresponduje to z tezą negującego zbrodnie UPA Wołodymyra Wiatrowycza o „konflikcie polsko–ukraińskim” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W świetle faktów historycznych „konflikt” UPA z komunistami przejawiał się głównie w mordowaniu polskiej ludności cywilnej, jak np. w Wiązownicy 17 kwietnia 1945 r., i innych miejscowościach Rzeszowszczyzny. To, co pisze Zychowicz, jest więc propagowaniem ukraińskiej nacjonalistycznej narracji historycznej. Nie daje możliwości zaprzeczenia tej tezie, gdy już w następnym zdaniu –docenia to, iż „ukraińskie podziemie stawiało opór bolszewikom” jak polscy żołnierze wyklęci. Zychowicz zatem docenia to, że UPA wymordowała 19 marca 1946 r. około 60 bezbronnych żołnierzy i milicjantów ze strażnicy WOP w Jasielu, dokonała pogromu Polaków w Baligrodzie, 6 sierpnia 1944 r., masakry Polaków w Mucznem, 16 sierpnia 1944 r., masakry Polaków w Cisnej, 11 stycznia 1946 r., i wielu innych zbrodni. Zbrodnie te polegały na paleniu żywcem cywilnych Polaków bez względu na płeć i wiek, zarąbywaniu ich siekierami, obcinaniu im uszu i genitaliów, wyłupywaniu oczu. Tak wyglądało „stawianie oporu bolszewikom” przez UPA w powojennej Polsce.
Rodzi się więc pytanie, czy to jest antykomunizm, jakaś aberracja, czy antypolonizm? Po raz kolejny z czarno-białej opowieści o historii, uprawianej przy akompaniamencie patriotycznej egzaltacji, wychodzi rzecz niemądra.

Fałsze polityki historycznej

KLUB

„Nieszczęściem Polski jest to, że jej historia jest zakłamana jak nigdzie na świecie” – stwierdził kiedyś Jerzy Giedroyć, a Bronisław Łagowski zauważył: „Nad Polakami ciąży dziś najbardziej nie ta historia, która była, lecz ta, której nie było”. Te dwie wypowiedzi posłużyły autorowi za motto wprowadzające do książki. Bohdan Piętka zajął się zjawiskiem zakłamywania najnowszej polskiej historii i swoją narrację zaczął od przybliżenia kwestii polityki historycznej, która w dzisiejszej Polsce zdecydowanie góruje nad prawdziwą historią jako dziedziną nauki.

W praktyce władzy mamy do czynienia wyłącznie z polityką historyczną, czyli nadawaniem wydarzeniom przeszłości ideologicznego piętna.
Im bliższa naszym czasom jest historyczna przeszłość, tym – paradoksalnie – silniejszym naciskom politycznym podlega. Bohdan Piętka zajął się kłamstwami o historii II wojny światowej i PRL. Prowadzoną politykę historyczną określił jako peryferyjną, jako że prowadzona jest przez kraj peryferyjny.
Zacytował też dobitne zdanie Tomasza Merty, że „polityka historyczna jest przeciwieństwem prawdy historycznej”. Przywołany Longin Pastusiak stwierdził, że zwolennicy polityki historycznej w Polsce dążą do „zawładnięcia pamięcią historyczną Polaków, narzucenia własnej interpretacji przeszłości historycznej i wybiórczego traktowania faktów historycznych”.
Dodajmy – w duchu prawicowo-nacjonalistycznym z dodatkiem sosu katolicyzmu. Także prawicowy historyk Piotr Zychowicz tak opisał polską prawicową politykę historyczną: „Napuszeni, nastroszeni, pilnują ściśle własnych rodaków, aby – w odpowiednim momencie – założyć im na twarz biało-czerwony cenzorski kaganiec i postawić do narodowego pionu.
A potem pogrążają się w samozadowoleniu z dobrze spełnionego patriotycznego i obywatelskiego obowiązku. Niestety, towarzystwo to w ostatnim okresie uznało się za „obrońców honoru” Żołnierzy Wyklętych, co szalenie utrudnia spokojną merytoryczną debatę na temat powojennego podziemia(…)
Mamy do czynienia z ludźmi o mentalności sekciarskiej, których „religia” sprowadza się do czterech podstawowych dogmatów;

1 Stosujemy inne kryteria wobec Polaków, a inne wobec cudzoziemców.

2 Wszyscy polscy przywódcy polityczni i wojskowi byli nieomylni.

3 Polak w historii zawsze odgrywał tylko dwie role: bohatera lub ofiary.

4 Jeśli masz inne zdanie, zniszczymy cię i wdepczemy w ziemię”. W tak ujętej formule liczył się tylko upust krwi motywowany nacjonalistycznie, a wszelka historyczna tradycja lewicowa uważana jest za tradycję antynarodową, a w najlepszym razie obojętną wobec wartości narodowych, na co zwraca uwagę inny krytyk prawicowej polityki historycznej, Andrzej Romanowski.
Wyposażony w takie uwagi ogólne czytelnik książki może przystąpić do lektury rozdziałów poświęconych poszczególnym tematom. Tematów podejmuje Piętka wiele, ale warto zwrócić uwagę tylko na niektóre z nich.
Zajmuje się więc m.in. deprecjonowaniem dorobku PRL, groteskową gloryfikacją II Rzeczypospolitej, czczeniem Brygady Świętokrzyskiej, mitologią „żołnierzy wyklętych”, szaleństwem dekomunizacji, zniesławianiem Armii Ludowej, radykalną rusofobią, deprecjonowaniem generała Zygmunta Berlinga, którego warszawski pomnik został zniszczony za ogólnym przyzwoleniem, znieważaniem „Platerówek”, „dekomunizacją” Ireny Sendlerowej, a także zniesławianiem Józefa Cyrankiewicza przez przypisywanie mu tych win, których akurat nie popełnił.
Poza szczegółowymi tematami pasjonujące są także konkluzje ogólne, jak n.p. ta którą zawiera zacytowane sformułowanie Lecha Mażewskiego, który zauważył, że „kluczowym problemem polskiej polityki historycznej jest szantaż moralny”.
Bardzo ciekawa jest końcowa konkluzja książki Bohdana Piętki, którą autor formułuje w zakończeniu: „W latach 1956-1989 Polska Zjednoczona Partia Robotnicza przeszła ewolucję od autorytaryzmu do demokracji, natomiast większość polskiej prawicy przebyła po 1989 roku ewolucję w kierunku odwrotnym”.
I właśnie to, co jest tematem książki Bohdana Piętki, zakłamywanie historii PRL i gloryfikacja prawicowej wizji historii, jest egzemplifikacją przywołanej konkluzji. Znakomita książka.

„Trybuna” nr 1-4/2021, 4-7.01.2021 r.

 

Kłamstwa o historii

Anna Leszkowska

 

Pierwszym z mott, jakimi Autor opatruje książkę jest powiedzenie Jerzego Giedroycia: „Nieszczęściem Polski jest to, że jej historia jest zakłamana jak nigdzie na świecie”. Drugim – Bronisława Łagowskiego – „Nad Polakami ciąży dziś najbardziej nie ta historia, która była, lecz ta, której nie było”. Trzecie motto, jakie przewodzi pracy Bohdana Piętki pochodzi od Rafała Chwedoruka i dotyczy motywu przewodniego książki, czyli uprawianej przez rządy solidarnościowe polityki historycznej: „Historia to tylko i aż polityczna broń, którą – tak jak każdą inną – można wykorzystać w dobrej lub złej wierze, zgodnie z instrukcją i regułami posługiwania się lub wbrew nim”.

Przytoczenie tych stwierdzeń przez autora książki, który „postanowił wyrazić swoje zdanie na temat tego, co polityka robi z historią”, jest niczym ideowy kierunkowskaz w jej odczytywaniu, jest także dobitnym pokazaniem czytelnikowi, że wśród elit intelektualnych Polski nie wszyscy wyznają obecnie obowiązujący światopogląd kształtowany i pilnowany przez ideologiczne ramię partii rządzących po 89, czyli policję polityczną jaką jest IPN.

Polityka historyczna jest wynikiem potrzeby mitologizacji przeszłości, nie jest wymysłem polskim – narodziła się w Niemczech w końcu lat 80., w przededniu połączenia się dwóch państw niemieckich: NRD i RFN. Jednak w Niemczech nigdy nie znalazła takiego uznania jak w Polsce, gdzie rządy solidarnościowe po 89 roku zaczęły łożyć ogromne środki na badania naukowe, edukację i propagandę nowej „nauki” (budżet IPN na rok 2021 to 397,773 mln zł, czyli 4,4 razy wyższy niż PAN). Wskutek tych działań, co najmniej jedno pokolenie Polaków zostało źle wyedukowane, bo nauczone skrajnie politycznej i nieprawdziwej historii swojego państwa i narodu, nie mającej nic wspólnego z prawdą historyczną.

Odkłamywanie tej nowej historii nie jest łatwe z uwagi na skalę agitacji rządzących i brak dostępu do mediów głównego nurtu, znajdujących się w rękach rządu. Niemniej uchowały się jeszcze nieliczne ośrodki „oporu”, oficyny wydawnicze, czasopisma, które hołdując uczciwości intelektualnej pokazują naszą przeszłość bez zakłamania, czego wyrazem jest ta książka.

Ostrze polityki historycznej, zwłaszcza obecnego rządu, skierowane jest na wymazanie z pamięci Polaków okresu PRL, a także zohydzenie wszystkiego, co w tym okresie stworzono (robią to zresztą ci, którzy w PRL zdobyli wykształcenie i wysoką pozycję społeczną), a nawet zburzenie, aby nikt już nie pamiętał zalet państwa opiekuńczego, jakim była Polska Rzeczpospolita Ludowa. I także, aby nikt nie pamiętał o wysiłku społeczeństwa włożonym w jej powstanie i odbudowę po wojennych zniszczeniach..
Te największe kłamstwa upowszechniane nieustannie przez propagandę rządową, które przedstawia historyk Bohdan Piętka, to lektura dla czytelnika o mocnych nerwach, bo skala opisywanych niegodziwości wobec konkretnych ludzi i społeczeństwa, poraża. Tym bardziej, że ta niezwykle rzetelna praca pokazująca dwie strony medalu: dane faktograficzne oraz mity stworzone na potrzeby polityki historycznej, „napakowana” jest cytatami z dokumentów.

To zderzenie faktów i mitów autor przedstawia na przykładach deprecjonowania dorobku PRL i gloryfikacji okresu II RP m.in. poprzez postacie historyczne, jak gen. Zygmunt Berling, premier Józef Cyrankiewicz, dowódca BCh na Zamojszczyźnie Stanisław Basaj, działaczka społeczna ratująca Żydów podczas wojny Irena Sendlerowa, pisarz śląski Wilhelm Szewczyk. Wszyscy oni zostali w III RP z powodów ideologicznych oczernieni, mimo (a może właśnie z powodu?) ich wielkich zasług.
Przykładów zohydzania pozytywnych działań, osób, organizacji, autor przytacza więcej – to stosunek rządzących do Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich, Republiki Pińczowskiej, czy obrońców Birczy przed UPA.

Opisywane wydarzenia w czasów wojny i powojnia w obecnych czasach zakłamywania wszystkiego co było, skutkują oczywiście totalną rusofobią, która stała się nową religią Polaków. Zatem wszystko, co było/jest związane z Armią Czerwoną było/jest najgorsze na świecie – i polscy żołnierze w jej szeregach, którzy wyzwalali kraj, i platerówki, i partyzanci współpracujący z wojskiem rosyjskim. A zwłaszcza pomniki i groby, które były (bo już ich nie ma) świadkami naszej historii.

Z burzeniem pomników idzie nam szybko, zwłaszcza że na to miejsce wstawiamy nowe, tzw. słuszne. Związane są one z mitami polskiej prawicy, bez względu na moralny ich wydźwięk. Największy z tych mitów to tzw. żołnierze wyklęci (haniebnie upamiętnieni świętem państwowym), których pospolite zbrodnie do dziś pamiętają mieszkańcy Podlasia, świętokrzyskiego, czy Podhala, oraz kult osławionej Brygady Świętokrzyskiej – formacji współpracującej z okupantem, przed której pomnikiem w Monachium złożył hołd premier Morawiecki w 2018 roku. Gest ten nie tylko sytuuje Polskę jako sojusznika hitlerowskich Niemiec, ale i wpisuje się w postępującą faszyzację i pokazuje prawdziwy obraz państwa (katolickiego!), w którym elity rządzące, (ale i intelektualne, naukowe!) mają problem z ocenami moralnymi, akceptując to, co powiedział nowy klasyk: „nie pozwolimy sobie wmówić, że czarne jest czarne, a białe jest białe”.

“Sprawy Nauki”, 24.01.2022 r.

10% RABATU
Bądź zawsze dobrze poinformowany o nowych produktach oraz specjalnych promocjach tylko dla odbiorców Newslettera.

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz powitalny prezent: -10% rabatu na pierwsze zamówienie książkowe.
Kod zniżkowy ważny będzie przez 7 dni.
Otrzymasz go tylko wtedy, gdy zapiszesz się przez ten formularz!
    ZAPISZ SIĘ
    Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez Fundację Oratio Recta powyższych danych do wysyłki newsletterów zawierających informacje o nowych numerach czasopisma, książkach wydanych przez fundację oraz o innych prowadzonych przez nas działaniach.
    ×

    Podgląd e-maila :

    Jeśli nadal zastawiasz się co mi kupić na prezent, nie musisz już szukać!

    KUP TERAZ

    Ustawienia wiadomości