• UDOSTĘPNIJ:

Gambit Jaruzelskiego

Dodatkowy prezent!

Książka z autografem i dedykacją autora

Prośby o dedykacje prosimy kierować pod nr: 22 635 84 10 wew. 111, na: sklep@tygodnikprzeglad.pl  lub wpisz treść dedykacji w uwagach.

Ostatnia tajemnica stanu wojennego

Nic lepiej nie służy zrozumieniu przeszłości niż najgłębsze poznanie faktów. Stan wojenny należy już do historii. Był on niezwykle skomplikowaną operacją polityczną, policyjną i wojskową. Autor, korzystając z wielu źródeł, znakomicie to pokazuje. Kto szuka prawdy o tamtych czasach i tamtej sytuacji – w tej książce ją znajdzie.

Dr Franciszek Puchała, generał dywizji w stanie spoczynku

Robert Walenciak –  dziennikarz i publicysta polityczny  w „Przeglądzie” od pierwszego numeru. Pracował też w TVP i Polskim Radiu. Autor cyklu programów „za kulisami PRL-u”.

Opublikował książki Polska Ludowa – zapis rozmów profesorów Karola Modzelewskiego i Andrzeja Werblana, Polska Ludowa. Postscriptum –rozmowy z prof. Andrzejem Werblanem oraz Karol Modzelewski. Buntownik.

 

 

49,00 

Na stanie

Kup dla mnie

Opis

Wywiady nie miały wątpliwości. Interwencja radziecka w Polsce była o włos. Tylko niektórzy historycy o tym jeszcze nie wiedzą. Robert Walenciak oświetla czarną dziurę polskiej historii.

Piotr Niemczyk, b. dyrektor Biura Analiz i Informacji i b. z-ca szefa wywiadu Urzędu Ochrony Państwa.

 

Stan wojenny był w moim życiu momentem szczególnym. Byłam wtedy zbuntowaną nastolatką w maturalnej klasie. W tym wieku świat postrzega się w czarno-białych barwach. Ja – z jednej strony – ufałam ojcu, ale z drugiej byli moi przyjaciele, w większości z opozycyjnych rodzin. Musiałam te dwa światy w sobie pogodzić.

W tym czasie merytoryczna rozmowa z moim ojcem była niemożliwa z powodu mojej młodzieńczej afektacji. Jego argumenty zaczęłam pojmować znacznie później. A tak naprawdę wtedy, kiedy sama zostałam matką, dla której bezpieczeństwo jest ważniejsze od wolności. Dziś rozumiem, że obie strony mogą mieć rację. I że w tamtej sytuacji nie mogło dojść do porozumienia.

Cieszę się, że powstała taka książka jak ta, która w przeciwieństwie do większości publikacji nie stara się oceniać, ale chce zrozumieć. Jest to bliskie mojemu myśleniu. Z całego serca mogę  ją polecić…

Monika Jaruzelska

 

Informacje dodatkowe

Waga 0.482 kg
ISBN 978-83-64407-93-2
Oprawa miękka ze skrzydełkami
Liczba stron
360
Format 170×240 mm
Waga
482 g.
Data wydania Warszawa 2021
Autor Robert Walenciak
Wydawca Fundacja ORATIO RECTA

Spis treści

 

Wstęp:  Nie o „Solidarność” chodziło                                            7

Wejdą? Nie wejdą?                                                                            10

Podejście pierwsze: grudzień 1980                                                25

Wiosna 1981 – drugie ostrzeżenie                                                  43

„Partia Moskwy”                                                                                72

Gorące lato 1981                                                                                 91

Co wiedział Jaruzelski?                                                                     100

Gra Jaruzelskiego (cz.1)                                                                     112

Kukliński. Agent – ale czyj?                                                              136

Gra Jaruzelskiego (cz.2. Rosjanie)                                                   147

Wojsko. Główna karta Jaruzelskiego                                               164

MSW. Resort był szczelny. Oni tam, my tu.                                    185

… a jeżeli ma zginąć pół miliona ludzi?                                            196

Grudzień 1981. Decydująca rozgrywka                                             216

Dlaczego nie był drugim Gomułką?                                                   240

 

Aneks

Stosunek sił (Wojsko Polskie – armie innych państw UW) w 1980 r. 252

Andrzej Werblan, Co ukrywają Rosjanie?                                                 254

Olszowski zamiast Kani                                                                                269

Mieczysław F. Rakowski, Generał                                                               276

Mieczysław F. Rakowski, Opluwanie człowieka honoru                        282

Czesław Bielejewski, Fałszywe wnioski historyków IPN                       294

Czesław Bielejewski, Przemilczane zdania                                               302

Zachód palcem by nie kiwnął –

rozmowa z prof. Janem Ciechanowskim                                                  307

Czesław Bielejewski, Niewygodne słowa                                                  315

Czesław Bielejewski, „Apolityczny” prezes IPN                                      322

Karol Modzelewski o stanie wojennym                                                    326

Franciszek Puchała, Inwazja była gotowa                                                333

Bibliografia                                                                                                     346

Indeks osób                                                                                                    350

Interesuje mnie gra, którą przyszło prowadzić Jaruzelskiemu.

Gra nie tylko z „Solidarnością”, ale przede wszystkim z Kremlem i rosyjskimi generałami, ale także z Białym Domem, z Kościołem, z grupą działaczy orientujących się na Moskwę i ze swoim politycznym zapleczem – wojskiem i policją.

„Pomyliliśmy się co do pana” – mówiła Wojciechowi Jaruzelskiemu po latach Margaret Thatcher.

Dlatego o tej grze Jaruzelskiego, o tym, jaka była stawka i pole manewru, piszę.

*

Dlaczego wojska polskie wyszły z koszar, komandosi zablokowali pasy lotniska Okęcie i zamknięto polską przestrzeń powietrzną? Choć „Solidarność” samolotów nie miała…

*

Jesienią 1981 roku w samej Polsce i wokół Polski zgromadzone były dywizje, gotowe do działania, z ostrą amunicją. One były systematycznie wzmacniane, prowadziły ćwiczenia. Rosjanie dokonywali przerzutu wojsk. To były dywizje rosyjskie, czechosłowackie i NRD. Z drugiej strony, jednostki Wojska Polskiego wyprowadzane były na poligony. W pełnej gotowości bojowej.

*

W planach czechosłowackich i NRD-owskich pojawia się wspólny element – szpitale polowe. Planiści obu armii założyli, że będą mieli dużą ilość rannych. Raczej nie spodziewali się ich w wyniku starć z bezbronną ludnością…

*

Jesienią 1981 roku mieliśmy więc zaskakującą, choć starannie ukrywaną przed światem sytuację. W samej Polsce, i wokół Polski, zgromadzone były dywizje gotowe do działania, z ostrą amunicją. Były systematycznie wzmacniane, prowadziły ćwiczenia. Rosjanie dokonywali przerzutu wojsk. To były dywizje rosyjskie, czechosłowackie i wschodnioniemieckie. Z drugiej strony, jednostki Wojska Polskiego wyprowadzane były na poligony. W pełnej gotowości bojowej.

Wiadomo było, że te dywizje nie będą ze sobą współdziałać. Dywizje Armii Radzieckiej, czechosłowackiej i NAL NRD miały działać zgodnie z planami interwencji. Te plany częściowo znamy. Znamy na przykład plany interwencji w Polsce wojsk czechosłowackich – odbywać się to miało w ramach operacji „Karkonosze”. Plany interwencji nie przewidywały współdziałania z wojskami polskimi. Przeciwnie. Co warte zauważenia: w planach czechosłowackich, i NRD-owskich pojawia się wspólny element – szpitale polowe. Planiści obu armii założyli taką sytuację, że będą mieli wielu rannych. Trudno zakładać, że spodziewali się ich w wyniku starć z bezbronną ludnością… Przewidywali szpitale polowe czy też miejsca na lądowanie dla śmigłowców, które ewakuowałyby rannych.

To wszystko jest zapisane w dokumentach, które ocalały. W planach przygotowania armii NRD do działań w Polsce znalazło się również takie przedsięwzięcie, jak sformowanie lazaretu polowego z lądowiskiem dla śmigłowców w celu wynoszenia rannych z pola walki. A wśród dokumentów wywiadu wojskowego NRD w Polsce jest raport oceniający ewentualną reakcję polskiej armii na interwencję. I można w nim przeczytać, że trudno przewidzieć reakcje polskiej armii na inwazję, a udział w niej Narodowej Armii Ludowej byłby szczególnie drażliwą sprawą. Nie ma gwarancji – stwierdza się w raporcie – że na wkroczenie Armii Radzieckiej wojsko polskie nie odpowie ogniem.

Polskie plany wprowadzenia stanu wojennego również nie przewidywały współdziałania z jednostkami państw sąsiadujących. Ich miało nie być. To dlaczego wojsko szło na poligony z ostrą amunicją, jak do walki?

 

Czy szykowali się do bitwy? Do oporu?

 

Jak uzyskać na tak postawione pytanie odpowiedź? Przecież i w tym rozdziale padła ona dwukrotnie – i dwukrotnie inaczej. Gen. Marian Dachowski mówił: „liczyliśmy się z realną możliwością wkroczenia czterdziestu kilku dywizji. Natomiast strona polska mogła wystawić 19 dywizji wraz z dywizjami rezerwowymi. A więc dawało nam to jakąś szansę w przypadku, gdyby doszło do interwencji”. Z kolei Wojciech Jaruzelski przypomina polonijnego publicystę i cytuje jego opinię: „radzieckie konwencjonalne siły zbrojne są bardziej niż wystarczające do zdruzgotania zorganizowanego oporu zbrojnego ze strony Wojska Polskiego. Z tego względu opcja oporu odpada”.

Dodajmy do tego jeszcze jedno – wojsko polskie było odcięte od magazynów, od logistyki. Co prawda miało zdolność bojową, ale nie na długo. Jak szacował płk Yvan Duyon, attaché wojskowy Francji w Warszawie, polskie wojska miały zapasów na osiem dni. A może było tak, że Jaruzelski myślał trochę w podobny sposób, jak myślano na Kremlu? Tam myślenie było takie: nie chcemy interweniować, ale jak będziemy musieli – zrobimy to. Póki co, straszmy Polaków, poganiajmy… Generał mógł zaś kalkulować w ten sposób – nie chcemy przeciwstawiać się Rosjanom, wiemy, że to militarny błąd, ale im bardziej twardo będziemy się prezentować, tym skuteczniej będziemy ich do interwencji zniechęcać. Poza tym, im mocniejszą mam pozycję w siłach zbrojnych, tym większe szanse, że Rosjanie nie zaczną montować swojej ekipy, rozglądać się za „prawdziwymi komunistami”.

Polskie wojsko było więc swoistą force de frappe Jaruzelskiego. Czynnikiem, który służy odstraszaniu. To była więc swoista gra – Rosjanie grozili mu interwencją, pokazywali swoje dywizje, swoje możliwości, a on też im pokazywał, że ma do dyspozycji siłę. Że różnie być może, ale na pewno nie będzie łatwo.

Oczywiście, wszyscy wiedzieli, że tak duża dysproporcja sił przesądza wynik starcia. Ale – starcia regularnego wojska. A co dalej? To było pytanie, które i Jaruzelski, i Kania zadawali przywódcom ZSRR: co dalej? Jedną z takich rozmów, jeszcze z roku 1980, opisuje Stanisław Kania w swych wspomnieniach Zatrzymać konfrontację. Podczas rozmowy w cztery oczy z Breżniewem mówił mu: „Nawet gdyby przyszli do Polski sami aniołowie, to i tak muszą zostać krwawymi okupantami, i to na całe lata”. A wizja utknięcia w Polsce na lata, i to w sytuacji, kiedy do różnych nieformalnych grup trafia broń – z wojska, z MSW, to dla Moskwy był koszmar. I tego argumentu używał też Jaruzelski.

 

Nastroje w wojsku – że „nie damy się Ruskim” – nie były dla generalicji żadną tajemnicą. Mówił zresztą o tym Wojciech Jaruzelski. „Wejście armii Układu Warszawskiego oznaczałoby wojnę, nie stan wojenny, ale stan wojny – tłumaczył w roku 1994.– Mieliśmy tego świadomość. Nastąpiłby podział w armii. Jestem przekonany, że większość musiałaby się temu przeciwstawić”.

Pytanie więc nasuwa się samo: jeżeli wiedział, że polskie wojsko nie zaakceptuje interwencji, a część dowódców wyda rozkaz walki, dlaczego rozkazał wyprowadzić wojska z koszar? Z uzbrojeniem… Żeby walczyło i bohatersko poległo? Czy też uważał, że tę wojnę nerwów z Rosjanami wygra?

Obie strony grały więc w otwarte karty. Na stole leżały różne warianty i pytania, brak tylko było odpowiedzi, który wariant wejdzie w życie?

A wariant wojskowej interwencji – i to wciąż powtarzali, najpierw Kania, potem Jaruzelski – będzie dla Moskwy bardzo drogim rozwiązaniem. Bo siły interwencyjne tu ugrzęzną. Taka możliwość – i Rosjanie o tym wiedzieli – była bardzo prawdopodobna.

Jak bardzo? O tym za chwilę…

 

10% RABATU
Bądź zawsze dobrze poinformowany o nowych produktach oraz specjalnych promocjach tylko dla odbiorców Newslettera.

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz powitalny prezent: -10% rabatu na pierwsze zamówienie książkowe.
Kod zniżkowy ważny będzie przez 7 dni.
Otrzymasz go tylko wtedy, gdy zapiszesz się przez ten formularz!
    ZAPISZ SIĘ
    Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez Fundację Oratio Recta powyższych danych do wysyłki newsletterów zawierających informacje o nowych numerach czasopisma, książkach wydanych przez fundację oraz o innych prowadzonych przez nas działaniach.
    ×

    Podgląd e-maila :

    Jeśli nadal zastawiasz się co mi kupić na prezent, nie musisz już szukać!

    KUP TERAZ

    Ustawienia wiadomości