Sklep

orban sklep - Co ma Viktor Orbán w głowie,

Co ma Viktor Orbán w głowie

Kim naprawdę jest Viktor Orban? Mężem opatrznościowym dla Węgier i przywódcą wskazującym kierunek Europie? Czy populistą dążącym za wszelką cenę do władzy? Książka Amélie Poinssot pokazuje jego drogę życiową, polityczne porażki i sukcesy. Autorka próbuje dociec, jakie cele sobie stawia czterokrotny premier Węgier i w czym tkwi sekret jego politycznej skuteczności. To portret jednego z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych polityków dzisiejszej Europy.

35,00 

Na stanie

SKU: ORBAN Kategorie: ,
  • Share post

Opis

Amélie Poinssot odtwarza drogę, jaką przebył student urzeczony w latach 80. polską Solidarnością, później szef partii politycznej i premier Węgier, jedna z najbardziej wyrazistych i kontrowersyjnych postaci europejskiej sceny politycznej. Autorka próbuje zrozumieć wybory ideowe i strategię Viktora Orbána, genezę i źródła jego poglądów i decyzji politycznych, przyczyny porażek i sukcesów wyborczych. Pokazuje je wnikliwie i bezstronnie. To fascynujący portret intelektualny polityka, wobec którego nikt nie pozostaje obojętny.

Amélie Poinssot to francuska dziennikarka specjalizująca się w problematyce Europy Środkowej i Wschodniej; pracowała m. in. w Polsce, Grecji i na Węgrzech. Współpracowała z licznymi francuskimi mediami, od pięciu lat związana jest z internetowym dziennikiem MEDIAPART.


Orbán były antykomunista, który domagał się wyjścia wojsk sowieckich – i Putin, były agent KGB: zbliżenie zaskakujące. W roku 2014, Orbán – już jako szef władzy wykonawczej – ponownie udaje się do Moskwy. Oficjalnie nie ma w kieszeni planu. Ale po powrocie ogłasza zapowiedź, która zaskakuje cały aparat Fideszu: dwa nowe reaktory jądrowe zaprojektowane przez Rosjan powstaną w elektrowni Paks. Co zaszło między tymi dwoma politykami? Tego zapewne nie dowiemy się nigdy. Jedno jest jednak pewne: żaden przetarg nie został w tej sprawie ogłoszony i nic nie usprawiedliwia w obecnej sytuacji energetycznej kraju dalszego rozwoju tego przedsiębiorstwa. Od tej pory prorosyjska linia przywódcy węgierskiego tylko się potwierdza, wbrew opinii publicznej nieszczególnie sprzyjającej Moskwie. Podczas swej trzeciej kadencji Viktor Orbán odbył nową podróż do Rosji (2016), natomiast Władimir Putin był z rewizytą dwukrotnie: w roku 2015 i 2016. Węgierski premier był pierwszym, który sprzeciwił się sankcjom europejskim nałożonym na Rosję po aneksji Krymu i wojnie na wschodzie Ukrainy. Orbán nie kryje sympatii dla metod rosyjskiego prezydenta: jego polityka wobec organizacji pozarządowych jest wzorowana na prowadzonej przez Moskwę od roku 2012. Prawdziwa fascynacja czy skrywana obawa?

Dodatkowe informacje

Waga 0.204 kg
ISBN 978-83-64407-53-6
Oprawa miękka
Liczba stron
200
Format 115×195 mm
Waga
204 g.
Data wydania Warszawa 2019
Autor Amélie Poinssot
Wydawca Fundacja ORATIO RECTA

Spis treści

 

Wstęp

  1. Cement antykomunizmu                                           11
  2. Konserwatywny zwrot                                              30
  3. Powrót do korzeni                                                     46
  4. Przeszłość przejrzana                                                65
  5. Obawa przed zniknięciem                                         89
  6. Fabrykacja wrogów                                                   104
  7. Europa walki                                                             111
  8. Bilard o wielu bandach                                             135
  9. Człowiek ludu                                                           157
  10. Demokracja illiberalna i europejska powłoka           173

Wnioski                                                                                 191

Podziękowania                                                                      194

W chwili upadku komunizmu Orbán był przekonanym antyklerykałem. Jak sam przyznaje, nie jest wierzący, a większość ludności Węgier jest niepraktykująca. W odróżnieniu od Polski na Węgrzech katolicyzm – tak jak i protestantyzm – nie jest dla ludzi elementem identyfikacji: nie odgrywał roli opozycji w epoce komunistycznej, gdy kler węgierski był raczej odbierany jako poplecznik reżimu. A jednak Orbán zwraca się w stronę wartości chrześci­jańskich z końcem lat dziewięćdziesiątych. W roku 1997, jedenaście lat po ślubie cywilnym, on i jego żona Anikó Lévai poświadczają swój związek przed pastorem. On wywodzi się z rodziny z pochodzenia kalwińskiego – ale niewierzącej, ona jest praktykującą katoliczką. Troje z ich dzieci zostanie ochrzczonych w kościele protestanckim, zaś dwie ostatnie córki – w katolickim.

 

We wrześniu 1999 roku jedna z pierwszych podróży zagranicznych Orbána jako premiera będzie miała za cel Watykan. Jego spotkanie z Janem Pawłem II nie pozostawia żadnych wątpliwości w sprawie jego nowego wyboru: „Uważamy chrześcijaństwo nie za głos z przeszłości, ale za głos przyszłości” – mówi młody szef rządu. Coraz częściej dostojnicy religijni pojawiają się podczas oficjalnych ceremonii rządowych. Zasadniczy zwrot zostaje wykonany podczas wielkich obchodów roku 2000, kiedy korona świętego Stefana zostanie wystawiona w budynku parlamentu i rządu węgierskiego. W tym samym roku – opowiada jego polski biograf, Igor Janke – Orbán odbywa konfirmację w obrządku protestanckim, po ponad sześciu miesiącach cotygodniowych dyskusji z pastorem Zoltánem Balogiem. Oportunistyczne nawrócenie czy też szczere objawienie? Jak w wielu innych dziedzinach – u Orbána to mało ważne. „Viktor Orbán jest człowiekiem, który niemal automatycznie wierzy w prawdziwość wszystkiego, co uważa za politycznie korzystne dla siebie” – pisze jego inny biograf, Węgier József Debreczeni.

Krzysztof Mroziewicz: Orbán

Krzysztof Mroziewicz

Francuska dziennikarka Amélie Poinssot znająca Polskę i Węgry napisała analizę porównawczą systemów władzy w obydwu krajach, Co ma Viktor Orbán w głowie, z której wynika, że ma to samo, co Jarosław Kaczyński, tylko trochę więcej.

Różnica wynika stąd, że Orbán zna dobrze angielski, zna osobiście przywódców Europy i dobrze czuje się w salonach Brukseli. Jest ponadto politykiem, który uważa się za przywódcę, jeśli nie całej Europy Środkowej to przynajmniej Figury Wyszehradzkiej, czego nikt jeszcze panu Kaczyńskiemu nie powiedział.

Żeby populizm (termin amerykański z połowy XIX wieku oznaczający ideologię partii, która stanęła między Republikanami i Demokratami) zakwitł na dobre, lider musi być nie tylko przywódcą narodu, ale również politykiem na miarę regionu. To akurat – jeśli chodzi o region – w żadnym z dwu przypadków nie zachodzi z powodu stosowania przez Orbána taktyki Artura Jaya Finkelsteina i jego asystenta George’a Birnbauma. Ci dwaj amerykańscy spin-doktorzy zalecają zdefiniowanie wroga, a jeśli go nie ma – stworzenia go przez nominację.

Na Węgrzech z powodów historycznych nie jest to trudne. Węgrzy wywieźli do Auschwitz 450 tysięcy swoich Żydów, sygnatariusze układu z Trianon odcięli od macierzy dwie trzecie terytorium. Na Węgrzech mieszka wielu Romów, którzy nie myślą o asymilacji a są imigrantami sprzed wieków. (Zresztą i sami Węgrzy są imigrantami. A kto nimi nie jest?).

Ale najgroźniejsi wrogowie, których zresztą istnienie Unia Europejska dopuszcza, to liberałowie i lewicowcy.

Z liberałów i „lewaków” nazywanych tak z pogardą robi się użytek także w Polsce, określając ich hurtem „komunistami”, choć w PRL z powodu prywatnego rolnictwa, drobnego rzemiosła, Kościoła i tradycji kulturowych komunizmu być nie mogło.

Metoda Filkensteina wymaga znalezienia wroga, a potem takiego pociągnięcia (Pawłowicz, Piotrowicz), żeby opozycja zawyła z wściekłości. Ale to jest metoda bezpieczna tylko wtedy, gdy autokrata obejmie władzę na zawsze, czyli nigdy.

Na Węgrzech robi się to delikatniej niż w Polsce. Tam wrogiem współczesnym jest Soros. Naiwność tej nominacji wynika z przeświadczenia, że Soros, mimo bezczelnych ataków Orbána, pozostanie lojalnym członkiem wspólnoty węgierskiej. Orbán już nie pamięta, że atak Sorosa na funta brytyjskiego zachwiał gospodarką Zjednoczonego Królestwa. Gracz ten, gdyby chciał, mógłby w pojedynkę zniszczyć gospodarkę Węgier Orbana.

Doktrynę Filkensteina szef partii Fidesz stosuje elastycznie. Na początku swej kariery pamiętał jeszcze o wojskach radzieckich, które zmasakrowały powstanie węgierskie w roku 1956. Teraz ten temat w rozmowach premiera Węgier z prezydentem Putinem nie występuje. I odwrotnie – Adam Michnik był bohaterem i wzorem Orbana lata temu. Dziś nazwisko Michnika nie przechodzi Orbánowi przez gardło.

Elita władzy w Polsce zidentyfikowała już wrogów w domu. Są to „komuniści i złodzieje”. Dodano do tego gender i LGBT, nie wiedząc, że we wszystkich kulturach z wyjątkiem staro-żydowskiej homoseksualizm traktowany był na równi (a może czasem i wyżej) z orientacją hetero. Szuka się teraz wroga za granicą z tej samej głupoty. A dyplomacja polska nie wie, a jeśli wie, to argumentu tego nie używa, że przewodnictwo Ksawerego Pruszyńskiego w komisji ONZ do spraw podziału Palestyny spowodowało powstanie Izraela.

Analiza porównawcza pani Poinssot na zestawieniu wrogów się nie kończy. Mowa jest jeszcze o trybunałach konstytucyjnych, sądach, korupcji i konstytucji, ale po szczegóły odsyłam do publikacji bardzo atrakcyjnym graficznie nakładem Fundacji Oratio Recta.

“Studio Opinii”, 29.11.2019 r.

Krzysztof Mroziewicz

Dziennikarz, pisarz, dyplomata

Ur. 20 lutego 1945 w Słupicy koło Jedlni. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego; studiował na Wydziale Matematyki i Fizyki oraz w Instytucie Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. Ambasador RP w Indiach w latach 1996-2000.

Co jest w głowie Orbana?

Przywódca, który zbudował nowy system

Biblioteka “Przeglądu” tym razem prezentuje czytelnikom wnikliwy i obiektywny portret intelektualny premiera Węgier. Lektura książki “Co ma Viktor Orban w głowie” pozwala prześledzić drogę, jaką przebył student urzeczony w latach osiemdziesiątych polską Solidarnością (pracę magisterską napisał właśnie na jej temat), a później szef partii politycznej i wieloletni premier.
Orban to jedna z najbardziej wyrazistych i kontrowersyjnych postaci europejskiej sceny politycznej. Autorka, francuska dziennikarka Amelie Poinssot specjalizująca się w problematyce Europy Środkowej i Wschodniej, próbuje zrozumieć jego wybory ideowe i strategie, genezę poglądów i decyzji politycznych, przyczyny porażek (nielicznych) oraz sukcesów.
Wszystko to składa się na fascynujący wizerunek Viktora Orbana – człowieka, który już w 1998 r., w wieku 35 lat został premierem Węgier. W 2002 r., po nikłej porażce z której umiał wyciągnąć wnioski, przeszedł do opozycji parlamentarnej (posłem został w pierwszych wolnych wyborach węgierskich w 1990 r.). Jego ugrupowanie wygrało w 2010 r. i od tego czasu Orban jest niekwestionowanym przywódcą swego kraju, szefem rządu i partii rządzącej.
Ma on wiele w głowie. To człowiek o licznych talentach, energiczny, umiejący skutecznie działać, mający znakomite wyczucie miejsca i czasu. Jego kariera zaczęła się w 1989 r., gdy jako jeden z założycieli Fideszu wygłosił przemówienie na wielkiej manifestacji w 1989 r. podczas uroczystego pogrzebu bohaterów rewolucji węgierskiej 1956 r.
Autorka zauważa, że “orbanizm” rozmnożył się w Europie Środkowej na gruzach transformacji pokomunistycznej – i przypomina opinię Adama Michnika, który stwierdził, że Orban jest bardzo inteligentny, dynamiczny i odważny.
Wypada dodać, że trudno, aby człowiek o takich cechach nie wykazywał skłonności autorytarnych. Jak wskazuje więc Amelie Poinssot, skutecznie zbudował on system całkowicie nowy, który pod nakórkiem demokracji opiera się na woli jednego człowieka – a w jego świecie zawsze musi być jakiś przeciwnik. “Polityka jest dla niego polem walki. Potrafi doskonale iść do ataku z niezwykle zimną krwią, usuwać ludzi i niszczyć idee /…/ Eliminować konkurentów i równocześnie utrzymywać wygodnych przeciwników: taka jest metoda Orbana” – czytamy.
Siłą rzeczy rodzi się pytanie o podobieństwa sytuacji na Węgrzech i w Polsce. Bo przecież tak jak i u nas, u naszych bratanków powstał – tu cytat z książki – “paternalistyczny model, w którym władza, partia i państwo są skoncentrowane wokół osoby Viktora Orbana”, zaś krajowi dziennikarze “występują w roli przekaźników informacji napływających z rządu, bądź są opozycjonistami, z którymi się nie rozmawia”.
Różnice są jednak niebagatelne. Orban nie kieruje Węgrami z tylnego siedzenia, nie ponosząc za nic odpowiedzialności jak Jarosław Kaczyński.
Węgierski przywódca wprowadził swój kraj do NATO, jako premier rozpoczął skuteczne negocjacje o wstąpieniu do Unii Europejskiej – i choć krytykuje ją nieustannie, to jednak w relacjach z władzami unijnymi potrafi unikać konfliktów będących udziałem Polski. To on ożywił Grupę Wyszehradzką, umiejętnie współpracuje też z sąsiadami Węgier oraz z Rosją i Izraelem. Na gruncie gospodarczym nie dochodzi zaś do nieracjonalnego faworyzowania firm państwowych oraz ciągłego składania bombastycznych obietnic.
Viktor Orban gra w piłkę nożną (lepiej niż Donald Tusk), ma niebrzydką żonę i pięcioro dzieci, był na stypendium w Oxfordzie, u siebie doskonale umie rozmawiać z tzw. zwykłymi ludźmi, zaś w Brukseli – dyskutować w płynnym angielskim z zagranicznymi liderami.
Zna świat, a na krajowym boisku triumfuje nieprzerwanie od dziesięciu lat, nie przejmujac się zbytnio demokracją. Jak długo jeszcze będzie wygrywać?
AD
“Trybuna”, 30.12.2019 r.

10% RABATU
Bądź zawsze dobrze poinformowany o nowych produktach oraz specjalnych promocjach tylko dla odbiorców Newslettera.

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz powitalny prezent: -10% rabatu na pierwsze zamówienie książkowe.
Kod zniżkowy ważny będzie przez 7 dni.
Otrzymasz go tylko wtedy, gdy zapiszesz się przez ten formularz!
    ZAPISZ SIĘ
    Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez Fundację Oratio Recta powyższych danych do wysyłki newsletterów zawierających informacje o nowych numerach czasopisma, książkach wydanych przez fundację oraz o innych prowadzonych przez nas działaniach.