Sklep

  • UDOSTĘPNIJ:

Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki i cud gospodarczy Królestwa Polskiego

Drucki-Lubecki – „Polsce potrzeba bogactwa dla utrzymania niepodległości”
Nowa biografia reformatora polskiej gospodarki

Jest to pierwszy tom z nowej serii „Wielcy Niedoceniani”.
Na pierwsze dekady XIX wieku patrzymy zwykle przez pryzmat wojen napoleońskich i powstania listopadowego. Ale czasy Królestwa Kongresowego to także ważny okres w dziejach polskiej gospodarki. Ta zaś związana jest nierozerwalnie z postacią Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego.

41,00 

Na stanie

Kup dla mnie

Opis

Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki budowniczy polskiej gospodarki

Mariusz Głuszko pokazuje, że ten reformator gospodarki polskiej zasługuje na wdzięczną pamięć rodaków. Umocnił krajową walutę, uzdrowił handel zagraniczny, zainicjował wiele ważnych inwestycji. Szedł inną drogą niż większość jego współczesnych. Klucz do narodowej samodzielności widział nie w skazanej z góry na niepowodzenie walce zbrojnej z Rosją, lecz w budowie podstaw nowoczesnej gospodarki i zdrowego pieniądza. Mówił, że „Polsce potrzeba bogactwa dla utrzymania niepodległości”. Książka Mariusza Głuszki w jasny i atrakcyjny sposób przypomina postać w narodowej historiografii niesłusznie spychaną na drugi plan.

Mariusz Głuszko, historyk, doktor nauk humanistycznych. Absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie oraz Uniwersytetu Rzeszowskiego. Jego książki i artykuły koncentrują się na historii XIX i XX wieku oraz na historii regionalnej (Bieszczady). Jego najważniejsze książki to m.in. Walka konserwatystów krakowskich z demokratami na łamach ich organów prasowych w okresie 1867–1895, Stańczycy wobec rozwoju ideologii socjalistycznej w Galicji 1870–1893, Bieszczady z historią i legendą w tle, Polska wobec rozpadu ZSRR w 1991 roku, Edward Gierek. Szkic do portretu PRL oraz Piotr Jaroszewicz 1909–1992.

Informacje dodatkowe

Waga 0.410 kg
ISBN 978-83-64407-83-3
Oprawa twarda
Liczba stron
200
Format 230×153 mm
Waga
410 g.
Data wydania Warszawa 2021
Autor Mariusz Głuszko
Wydawca Fundacja ORATIO RECTA

Spis treści
Kilka słów wstępu………………………………………………………………………………………. 7
Pierwsze kroki w służbie publicznej…………………………………………………………..15
Początek kariery państwowej……………………………………………………………………. 38
Sytuacja Królestwa Polskiego w latach 1815–1821…………………………………….57
Zrównoważenie budżetu Królestwa…………………………………………………………. 68
Wojna celna z Prusami……………………………………………………………………………… 86
Rozwój gospodarczy Królestwa Polskiego……………………………………………….. 101
Zakończenie……………………………………………………………………………………………. 156
ANEKS…………………………………………………………………………………………………… 163
Bibliografia (wybór)……………………………………………………………………………….. 185
Indeks…………………………………………………………………………………………………….. 193

Drucki-Lubecki miał wizję uczynienia z Polski państwa silnego gospodarczo. Był wielkim politykiem gospodarczym, jakich nie mamy w naszej historii zbyt wielu. W tamtym czasie książę często mawiał: „Polsce potrzeba bogactwa dla utrzymania niepodległości”. Opowiadał się za współpracą z Rosją, bo jak mówił: „Polska podług konstytucji jest z Rosją połączona, a połączenie to nie na papierze, ale w dążnościach do jednego celu szukać należy”. W 1822 roku Drucki-Lubecki podpisał z Rosją układ celny, otwierający wielkie rynki rosyjskie dla towarów Królestwa, które dzięki temu zaczęły docierać nawet do Chin. Wielkie zamówienia na płaszcze dla wojska rosyjskiego przyczyniły się do szybkiego rozwoju przemysłu włókienniczego w Łodzi, która stała się drugim po Moskwie centrum włókiennictwa w imperium rosyjskim. Działania te były zgodne z dalekosiężnymi planami Druckiego-Lubeckiego, zmierzającymi do oparcia gospodarki Królestwa na chłonnym rynku rosyjskim.
Rozwój państwa książę widział nie tylko w popieraniu produkcji przemysłowej, ale także i rolniczej. W tym celu wspomagał założone w 1825 roku Towarzystwo Kredytowe Ziemskie, którego celem było udzielanie pożyczek na modernizację gospodarstw rolnych. Widoczna stabilizacja finansów Królestwa Polskiego pozwoliła na stworzenie banku centralnego. Dekret o utworzeniu Banku Polskiego podpisał Mikołaj I jako król Polski w styczniu 1828 roku. Uroczyste otwarcie nastąpiło 6 maja 1828 roku. Pierwszym prezesem tej instytucji został Ludwik Jelski. Bank był instytucją państwową, której statut i dyrekcję zatwierdzał car jako król polski. Warto też dodać, że od 1817 roku w Warszawie działała pierwsza giełda papierów wartościowych, nazywana wtedy Giełdą Kupiecką. Powstała zaledwie dwa miesiące po nowojorskiej giełdzie na Wall Street.
(…)
Lubecki wydał decyzję o budowie warzelni soli w Ciechocinku, rozpoczęto także budowę Kanału Augustowskiego, który został zaprojektowany przez inżyniera wojskowego Ignacego Prądzyńskiego, późniejszego bohatera powstania listopadowego. W trakcie tej budowy zastosowano po raz pierwszy na taką skalę nowo wynaleziony we Francji cement. Kanał, liczący ponad 100 km długości, był jak na owe czasy wybitnym dziełem inżynierskim nie tylko w skali krajowej.

***

Książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki był zwolennikiem orientacji prorosyjskiej (podobnie jak inny wybitny polityk tego okresu książę Adam Jerzy Czartoryski). Przez swą działalność polityczną nie był zbyt popularny w społeczeństwie, do czego dodatkowo mógł się przyczynić charakter księcia, który był apodyktyczny, często arogancki i wyniosły. Nie rozumiał nastrojów społecznych, w czym był chyba trochę podobny do Aleksandra Wielopolskiego. Przez cały okres swego urzędowania jako minister skarbu ani razu nie przedłożył sejmowi ustawy budżetowej do zatwierdzenia, uważając to za stratę czasu. W ten sposób narażał się na oskarżenia, że łamie konstytucję. Takie postępowanie nie mogło przynieść mu popularności. Z drugiej strony musimy pamiętać, że lata 1815–1830 to jedyny okres w historii Polski XIX wieku, kiedy nie istniała emigracja polityczna. To też o czymś świadczy. Rozwój gospodarczy Królestwa został przerwany w momencie wybuchu powstania listopadowego w 1830 roku. Lubecki był przeciwnikiem walki zbrojnej z Rosją. Uważał, że dopóki zaborcy Polski nie zaczną walczyć między sobą, jakiekolwiek powstanie zbrojne jest pozbawione szans na zwycięstwo. Zdawał sobie sprawę z sytuacji geopolitycznej oraz ze stosunku Zachodu do sprawy polskiej. […]
Lubecki nie był jedynym, który nie wierzył w powodzenie powstania. Okazało się, że żaden z polskich generałów nie chciał wojny z carem. Widzieli przecież, co się stało z Wielką Armią Napoleona w 1812 roku. Widzieli klęskę „boga wojny” w Rosji. Nie wierzyli w możliwość militarnego zwycięstwa małego Królestwa Polskiego nad rosyjskim imperium. Generałowie polskiej armii byli przeciwni powstaniu, którego tragizm był widoczny od pierwszych chwil. W czasie „nocy listopadowej” zginęło z rąk polskich aż sześciu naszych generałów. Przewidziany na „polskiego Napoleona” generał Józef Chłopicki, gdy się dowiedział o wybuchu walk w Warszawie powiedział: „Półgłówki zrobiły burdę, którą wszyscy ciężko przypłacić mogą. Mieszać się do tego nie należy… Marzyć o walce z Rosją, która trzemakroć sto tysiącami wojska zalać nas może, gdy my ledwie pięćdziesiąt tysięcy mieć możemy, jest pomysłem głów, którym piątej klepki brakuje”.
Pewną naiwnością księcia był jego wyjazd w grudniu 1830 roku wraz z Janem Jezierskim do cara Mikołaja I, któremu przedłożył petycję w sprawie przestrzegania konstytucji Królestwa oraz wycofania wojsk rosyjskich z kraju. Mikołaj I, nazywany żandarmem Europy, nie miał zamiaru spełniać jego postulatów tym bardziej, że na dworze carskim było wielu takich, którzy dążyli do likwidacji odrębności Królestwa Polskiego. W walce z powstańcami po stronie rosyjskiej wziął nawet udział fiński batalion ochotników, o czym i my, i Finowie wstydliwie milczymy. Dzięki swojej postawie Finlandia zachowała szeroką autonomię polityczną, my zaś walcząc za „wolność waszą i naszą”, utraciliśmy wszystko, narażając się na rusyfikację i wynarodowienie.
Lubecki miał serce polskie, wszystko, co robił, robił z myślą o kraju. Był patriotą, ale był też realistą. Nie zabiegał o tani poklask tłumów, działał zgodnie z racją stanu, a ta nakazywała mu dbać o rozwój gospodarczy kraju, bo tylko w ten sposób można było zapewnić jego istnienie. W naszej historii nie cenimy jednak takich polityków, wolimy pamiętać o tych, którzy walczyli z szablą w dłoni. Z tego względu postać księcia Druckiego-Lubeckiego jest trochę zapomniana, wspominana tylko przy okazji historii Królestwa Kongresowego. Dla wielu jest postacią niejednoznaczną lub wręcz zdrajcą, a przecież, gdy opuszczał Warszawę w grudniu 1830 roku, w skarbie Królestwa była olbrzymia nadwyżka budżetowa, która pozwoliła kontynuować małemu Królestwu wojnę z Rosją przez wiele miesięcy. Można powiedzieć, że bez Druckiego-Lubeckiego i pieniędzy, które zgromadził, powstanie by nie wybuchło.
Książę po wyjeździe do Rosji już nigdy nie wrócił do Warszawy. W 1832 roku został jednym z członków rosyjskiej Rady Państwa. Zmarł w maju 1846 roku w Petersburgu.

***

Powstanie listopadowe zakończyło samodzielną działalność polityczną i gospodarczą księcia, który nie wierzył w powodzenie walki zbrojnej małego Królestwa z Imperium Rosyjskim. Kiedy już powstanie wybuchło, liczył, że można będzie to wykorzystać jako formę nacisku na cara, aby spełnił obietnicę powiększenia Królestwa i zobowiązał się do przestrzegania konstytucji. Być może stąd jego decyzja wyjazdu do Petersburga z misją, która na dobrą sprawę zakończyła się, nim dotarła do celu. Leon Sapieha, który od maja 1825 roku podjął pracę w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu pod bezpośrednim kierownictwem „małego księcia”, wspominał:

Nieraz rozbieraliśmy tę kwestię z księciem Lubeckim. Nie wierzył on ani w naszą własną siłę wybicia się na wolność, ani w niczyją obcą pomoc. Chciałby, abyśmy, korzystając z naszej wyższości intelektualnej (która jeszcze wtenczas istniała), pchali się nie tylko w Królestwie, ale i w Rosji do wszystkich urzędów i do tego doszli, aby nie Rosja nami, ale my Rosją rządzili.

[…]

Opuszczając Warszawę w grudniu 1830 roku, Lubecki kończył karierę polityczną w szerszym wydaniu. Choć od 1832 roku był członkiem rosyjskiej Rady Państwa, gdzie ponownie spotkał się ze Sperańskim, Cancrinem czy Nowosilcowem, to jednak można powiedzieć, że jego czas minął. Posiadając dużą wiedzę i ogromne doświadczenie, często dzielił się swą opinią na tematy gospodarcze, jednak jego głos miał charakter doradczy. Książę pogodził się ze swoją rolą, tak jak pogodził się z tym, że wiele jego wysiłków na polu rozwoju gospodarczego Królestwa Polskiego zostało zmarnowanych.

Był postacią tragiczną w tym sensie, że wielka polityka przyniosła mu w efekcie więcej zgryzot niż splendorów, niechęć znacznych odłamów społeczeństwa i co najmniej dwuznaczną sławę u potomnych. Wiele w tym typowo polskiego sądzenia ludzi po pozorach, płytko, bez sięgania do istoty rzeczy, zwyczajnego zacietrzewienia i ulegania stereotypom
− napisał Tomasz Kostro. „Mały książę” z całą pewnością odniósł sukces w polityce gospodarczej, poniósł jednak klęskę polityczną. Można powiedzieć, że stał się ofiarą polskiego romantyzmu.Działając w służbie publicznej, Lubecki poświęcił wiele lat sprawom państwowym kosztem rodziny. Po upadku powstania listopadowego, gdy miał już więcej czasu dla siebie i swoich bliskich, w jednym z listów do żony napisał:
Od 1810 roku, jeśli policzę wszystek czas, w którym służbowe obowiązki nas rozłączały, wszak to strach bierze, wszakże w samym Petersburgu (razem licząc) blisko 6 lat przebywałem. Można nawet powiedzieć, że ciągle byliśmy jak w gościach, jak w tymczasowości, a poruczona mi praca zawsze przechodziła zakres przedmiotu, do którego byłem mianowany, tak, że więcej czasu poświęcać musiałem na obiekta obce memu urzędowaniu.

Lubecki pochłonięty sprawami publicznymi często zaniedbywał osobiste. Dziś raczej trudno to sobie wyobrazić, ale człowiek, który zostawił w kasie skarbu państwa 34 mln złp, musiał sprzedać srebra rodowe na koszty wyjazdu z Warszawy. Postać księcia nie cieszy się zbyt dużą popularnością we współczesnej Polsce. Przypomniano sobie o jego zasługach w 2009 roku z okazji 180. rocznicy założenia Banku Polskiego, umieszczając wizerunek Lubeckiego na okolicznościowej złotej monecie o nominale 200 zł. Inną pamiątką po Lubeckim jest kasztanowiec zasadzony przez księcia w 1827 roku, który można zobaczyć przy ulicy Elektoralnej w Warszawie. Jak na tak liczne dokonania w dziedzinie gospodarczej i politycznej, „mały książę” nie doczekał się zbyt wielu dowodów pamięci u współczesnych.

10% RABATU
Bądź zawsze dobrze poinformowany o nowych produktach oraz specjalnych promocjach tylko dla odbiorców Newslettera.

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz powitalny prezent: -10% rabatu na pierwsze zamówienie książkowe.
Kod zniżkowy ważny będzie przez 7 dni.
Otrzymasz go tylko wtedy, gdy zapiszesz się przez ten formularz!
    ZAPISZ SIĘ
    Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez Fundację Oratio Recta powyższych danych do wysyłki newsletterów zawierających informacje o nowych numerach czasopisma, książkach wydanych przez fundację oraz o innych prowadzonych przez nas działaniach.
    ×

    Podgląd e-maila :

    Jeśli nadal zastawiasz się co mi kupić na prezent, nie musisz już szukać!

    KUP TERAZ

    Ustawienia wiadomości