Życie pełne historii (eBook)
Elektroniczna wersja (eBook) w formatach ePUB, MOBI, PDF.
Andrzej Romanowski w rozmowie z Pawłem Dybiczem opowiada o swej drodze naukowca, publicysty i polityka – od dzieciństwa w kulcie wuja, Jana Bytnara „Rudego”, po tytuły i stanowiska uniwersyteckie. Przyznaje się do zmiany poglądów, mówi, za co ceni gen. Jaruzelskiego, czym zaskoczyła go londyńska emigracja i co warte są mity narodowe. Wspomina spotkania z Eugeniuszem Kwiatkowskim, Giedroyciem i Nowakiem-Jeziorańskim, Miłoszem i Michnikiem, a nawet Terleckim, Rokitą… i Rydzykiem. I ludźmi nauki. A zaczęło się od wywiadu z zaczarowanym dorożkarzem…
29,90 zł
Na stanie
Opis
Prof. dr hab. Andrzej Romanowski (1951) jest profesorem zwyczajnym w Instytucie Historii PAN i redaktorem naczelnym Polskiego Słownika Biograficznego. Na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie studiował i następnie przepracował 49 lat, kierował Katedrą Kultury Literackiej Pogranicza. W wydawnictwie Universitas redaguje serię Biblioteka Literatury Pogranicza. Jako dziennikarz i publicysta czynny od 1968 roku. W latach 80. Współpracownik prasy niezależnej, w roku 1989 członek redakcji drugoobiegowego dwutygodnika „Świat”. Od roku 1990 wchodził w skład redakcji „Tygodnika Powszechnego” (wystąpił w 2002 r.). Od 1993 stały współpracownik „Gazety Wyborczej”. Od roku 2020 stały felietonista tygodnika „Przegląd”.
W początkach III RP działacz polityczny, członek władz krakowskich i krajowych kolejno: Ruchu Obywatelskiego Akcji Demokratycznej, Unii Demokratycznej i Unii Wolności (wystąpił w 1999 r.).
Autor szeregu książek naukowych, eseistycznych i publicystycznych. Z prof. Henrykiem Markiewiczem publikował kolejne serie wielkiego słownika cytatów polskich i obcych Skrzydlate słowa. W ostatnich latach wydał: Polska kalejdoskop kultur (2024), Odwieczny PiS czyli historia Polski (2023), Pamięć gromadzi prochy. Szkice historyczne i osobiste (2021), Antykomunizm czyli upadek Polski (2019), Wschodnim pograniczem literatury polskiej (2018), Tak, jestem córką Jakuba Bermana (z Lucyną Tychową, 2016), Eugeniusz Kwiatkowski (2014).
Karierę publicystyczną zaczął od wywiadu z zaczarowanym dorożkarzem. Dalej mogło być tylko ciekawiej. Prof. Andrzej Romanowski opowiada o swojej drodze naukowca, publicysty i polityka. Od czasu gdy wzrastał w kulcie kuzyna, Jana Bytnara „Rudego”, po zaszczytne tytuły i stanowiska uniwersyteckie. Z redaktorem Pawłem Dybiczem łączy go zawód dziennikarza, choć ich życiorysy wiele różni. Może dlatego w tej rozmowie nie ma gry, udawania i kurtuazji, tylko szczerość i szacunek. Prof. Romanowski przyznaje się do zmiany poglądów, otwarcie mówi za co docenia generała Jaruzelskiego, jak patrzy na swoją działalność opozycjonisty, a potem działacza UD i UW, czemu jest chrześcijaninem bez Kościoła i czym zaskoczyła go stara londyńska emigracja. No i jeszcze: czy Mickiewicz to poeta polski, litewski, czy białoruski…
W rozmowie przewijają się spotkania i anegdoty o postaciach takich jak Giedroyc, Nowak-Jeziorański, Raczyński, Mazowiecki, Michnik, Kuroń, ale także, Kołakowski, Miłosz, Turowicz, Iłłakowiczówna, Stomma, Herling-Grudziński czy Osiecka, a także… Terlecki, Rokita czy Rydzyk. No i oczywiście o ludziach nauki, jak Henryk Markiewicz, Tazbir czy rektorzy UJ. Znalazło się w niej miejsce na politykę, media, religię, literaturę, Kraków i opowieści o wspaniałych pograniczach. Ale dwaj rozmówcy nie mogli odmówić sobie rozważań o tym, co warte są nasze mity narodowe, czy Rosja i Niemcy to dla nas odwieczni wrogowie (czy może niekoniecznie?), a także dlaczego Kościół był przez wieki obciążeniem i działał wbrew polskiej racji stanu. Obaj znają bowiem jedną zasadniczą prawdę historyczną: nic nie jest proste. Ale może dlatego takie fascynujące.
Red. Paweł Dybicz (1955) jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego (studiował na Wydziałach: Historycznym oraz Dziennikarstwa i Nauk Politycznych). Pracę w dziennikarstwie rozpoczął w 1982 roku w redakcji „Sztandaru Młodych” od najniższego stanowiska – redaktora depeszowego. Od 1995 roku był sekretarzem redakcji w „Przeglądzie Tygodniowym”, a od 1999 – w „Przeglądzie”, gdzie jest I zastępcą redaktora naczelnego. W dorobku publicystycznym ma kilkaset artykułów i wywiadów, głównie z dziedziny historii i polityki oraz… opery.
Współautor i edytor kilkudziesięciu książek; pod jego redakcją ukazała się w ostatnich latach trylogia PRL i skok do neoliberalizmu autorstwa prof. Andrzeja Walickiego oraz dwa tomy publicystyki prof. Andrzeja Werblana Prawda i realizm. Wydawca zbiorów źródeł historycznych, m.in. wielotomowych Raportów Wiesława Górnickiego dla gen. Jaruzelskiego. Pomysłodawca i redaktor wydawanych przez Fundację Oratio Recta serii, takich jak Wyklęci nie Święci czy Historia bez IPN (w tej drugiej ukazała się m.in. pięciotomowa Zakłamana historia powstania oraz Polska Rzeczywiście Ludowa).
Prezes Fundacji Archiwum Dokumentacji Historycznej PRL.
| ISBN | 978-83-67220-24-8 |
| Liczba stron | 436 |
| Format | ePUB, MOBI, PDF |
| Data wydania | Warszawa 2024 |
| Autor | Paweł Dybicz |
| Wydawca | Fundacja ORATIO RECTA |
Spis treści
Zamiast wstępu 5
Rodzina i szkoła 7
Pan student 47
Cudowne lata 71
Na rozdrożu 81
Karnawał 95
„Wrona Orła nie pokona” 109
Wielkość Generała 132
W kręgu londyńskiej emigracji 144
Pożegnanie z „Tygodnikiem” 154
Na dwóch kontynentach 181
Skok w politykę 193
Ludzie Unii 225
Nasz antykomunizm 234
Chrześcijanin bez Kościoła 247
Mój i nie mój Kraków 287
Z pisarza profesor 296
Słownik nad słownikami 333
Z Rosją i przeciw Rosji 356
Niemcy – nasza Europa 372
Prawda i mity tysiąclecia 389
„Czuj, stary pies szczeka!” 402
Historia nie jest nudna. I nie może być jednowymiarowa, zadekretowana przez jakiś urząd. A ta książka to najlepszy dowód na to i zarazem ciekawe spojrzenie nie tylko na naszą najnowszą przeszłość. Lektura pasjonującej rozmowy Pawła Dybicza z Andrzejem Romanowskim (z pierwszym pracowałem w „Sztandarze Młodych”, drugiemu wręczałem nominację profesorską) utwierdza w przekonaniu, że tylko dialog pozwala zrozumieć zachowanie i poglądy innych. Zrozumieć Polskę i Polaków. Szczególnie gdy nasze własne losy to przeplatają się, to zderzają z wielką historią, o której uczą w szkole.
Aleksander Kwaśniewski
Profesor Andrzej Romanowski w porywającym wywiadzie-rzece wspomina burzliwe koleje swojego życia, pracy i twórczości. Od współpracy z wydawnictwami drugiego obiegu po błyskotliwą karierę akademicką, łączącą pracę badacza z pasją dziennikarza-komentatora; z książki wyłania się obraz osobistej ewolucji niestrudzonego propagatora myśli demokratycznej. Profesor walczy z polskim jadem, kołtuństwem i fałszywym patriotyzmem, piętnuje szkodliwą niechęć do uznawania własnych błędów i win, która prowadzi wprost do fałszowania historii.
Jacek Majchrowski
Redaktor Paweł Dybicz zyskał uwagę publiczności czytającej jako dokumentalista najnowszych dziejów społecznych Polski. Archiwum historii bez uproszczeń, jakie zamyślił, zostało tą książką obecnie poszerzone o kolejny materiał poglądowy na temat nieoczywistych losów polityczno-kulturalnej formacji, której urodzenie przypadło na lata pięćdziesiąte.
Bronisław Łagowski
Nie zawiódł
JAN ORDYŃSKI
Pasjonujący wywiad rzeka z profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, historykiem literatury, naczelnym redaktorem Polskiego Słownika Biograficznego, wybitnym krakowskim intelektualistą. Profesor opowiada o najnowszych dziejach Polski i politykach mających na nie wpływ. Również o ciekawych ludziach, których spotkał, a byli wśród nich: Jerzy Giedroyc, Eugeniusz Kwiatkowski, Jan Nowak-Jeziorański, Jerzy Turowicz, Jan Paweł II, Marek Edelman, Czesław Miłosz. Mówi też o swej karierze uniwersyteckiej, współpracy w czasach PRL z wydawnictwami podziemnymi, próbach działalności politycznej w III RP. W przeszłości przeczytałem wiele książek i artykułów Andrzeja Romanowskiego, które publikował na łamach „Tygodnika Powszechnego”, „Gazety Wyborczej”, „Przeglądu”. Ich lektura nigdy mnie nie zawiodła. Często byłem nią wręcz za chwycony, a z opiniami i ocenami Autora najczęściej się identyfikowałem. Ceniłem ich przenikliwość i oryginalność. Często też obywatelską odwagę w ocenie najgorętszych wydarzeń ostatnich 30 lat oraz ich uczestników.
POLITYKA nr 27 (3470), 26.06-2.07.2024
Biografia pełna historii
Anna Leszkowska
Życie pełne historii to tytuł książki wydanej przez Fundację Oratio Recta, będącej wywiadem-rzeką Pawła Dybicza z Andrzejem Romanowskim – profesorem w Instytucie Historii PAN i redaktorem naczelnym Polskiego Słownika Biograficznego.
Andrzej Romanowski – autor wielu książek naukowych, znany ze swojej publicystyki od 1968 roku, w tym w kilku tytułach mainstreamowych (Tygodnik Powszechny, Gazeta Wyborcza, Przegląd), ale i działacz polityczny, członek władz krakowskich i krajowych Ruchu Obywatelskiego, Akcji Demokratycznej, Unii Demokratycznej i Unii Wolności, to osoba, która ma wiele do opowiedzenia (najlepiej pokazuje to zamieszczony w książce indeks osób). Stąd ogromny, wymagający książki wywiad ilustrowany zdjęciami już z historycznych wydarzeń, które pamięta z autopsji odchodzące już pokolenie.
Bohater książki opowiada Pawłowi Dybiczowi o swojej drodze naukowca, publicysty i polityka. Przyznaje się do zmiany poglądów, ocenia wydarzenia polityczne, jakich był świadkiem lub uczestnikiem, snuje refleksje na tematy przemian politycznych i opowiada o swoich spotkaniach ze znanymi ludźmi mającymi wpływ na kierunek rozwoju Polski od czasów przedwojennych po obecne. Dla czytelników zainteresowanych historią najnowszą to ciekawa lektura, pozwalająca spojrzeć na okres Polski powojennej oczami nietuzinkowego jej obywatela, zaangażowanego społecznie i politycznie w kształtowanie kraju. (ab)
“Sprawy Nauki”, 23.07.2024 r.
Krakowski bluźnierca
Andrzej Romanowski wsadza kij w mrowisko.
Agnieszka Wołk-Łaniewska
Czytając wywiad rzekę Pawła Dybicza z prof. Andrzejem Romanowskim myślałam sobie, że gdybym spotkała bohatera książki trzy dekady temu – nie znosiłabym go, jak całej Unii Demokratycznej. Namaszczonych własnymi historycznymi zasługami i poczuciem misji dziejowej budowniczych nowego świata, unurzanych w katolicko-kombatanckim sosie i całkowicie oderwanych od losu ludzi, którym urządzili piekło w imię budowy kapitalizmu. Ludzie – to optymistyczny wniosek – jednak się zmieniają. I mam tu na myśli zarówno siebie, jak i profesora.
Andrzej Romanowski, badacz kultury pogranicza, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, ultrakrakowski Krakus, przeszedł drogę od Unii Wolności, będącej wówczas centrum mainstreamu – nie tyle partią, co zespołem poglądów, które należało posiadać w dobrym towarzystwie – do bluźniercy, podającego w wątpliwość wszystkie postsolidarnościowe dogmaty.
Szczerość, ale i dystans do samego siebie, z jakim opowiada o tym Dybiczowi, czyni z „Życia pełnego historii” lekturę nie tylko zajmującą, ale też dziwacznie podnoszącą na duchu.
Romanowski – wychowany w antykomunistycznym domu współpracownik podziemnych pism w stanie wojennym, a w tzw. „wolnej Polsce” współzałożyciel i członek najbardziej styropianowej partii jaką byłą ROAD, przekształcona w Unię Demokratyczną, przekształcona w Unię Wolności – mówi dziś o Polsce Ludowej nie tylko z uczciwością i obiektywizmem, ale także sporą dozą sympatii.
„Na sprawiedliwy osąd czeka cały PRL” – mówi profesor – „Nie mam zamiaru wyrzucać PRL na śmietnik historii, chciałbym zachować, co było w nim dobre”. I dalej posuwa się do już całkowitej herezji, pytając: „Co właściwie jest ważniejsze – antykomunizm czy Polska?”. I odpowiada: „jeżeli na danym etapie historii komunizm służy Polsce, to trudno: trzeba służyć komunizmowi”. Nie była to jego osobista droga – ale ma odwagę, patrząc wstecz, przyznać, że się mylił.
Szczególnie, jeśli chodzi o Wojciecha Jaruzelskiego.
„Do 1989 roku lekceważyłem wszystko, co robił Jaruzelski. Był dla mnie wyłącznie autorem stanu wojennego, który przez niewiele znaczące gesty usiłuje się uwiarygodnić. Ale od początku 1989 z każdym miesiącem zadziwiał mnie coraz bardziej” – wspomina. Finalny efekt tych zdziwień deklaruje w odpowiedzi na pytanie, czy byłby skłonny napisać o generale książkę: „Nie wiem, czy dziś napisałbym obiektywny tekst, bo jak wiesz, uprawiam kult Jaruzelskiego”. Dostrzega to, co dawni solidarnościowcy starannie ignorują: że Jaruzelski miał rację, kiedy „zatrzymał rewolucję solidarnościową, zamrażając Solidarność i uniemożliwiając interwencję zewnątrz”.
Wspominając pamiętne kazanie prymasa Wyszyńskiego po wybuchu strajków w sierpniu 1980 – to, w którym prymas apelował, żeby „pracować rzetelnie” – i oburzenie, jakie wzbudziło ono także wśród dziennikarzy „Tygodnika Powszechnego”, Romanowski przyznaje: „Nie po raz pierwszy byliśmy głusi na niewygodne prawdy”. Jeden z mitów założycielskich krakowskiej opozycji, mówiący o zakatowaniu przez SB Stanisława Pyjasa – który tak naprawdę spadł na głowę z drugiego piętra krakowskiej kamienicy – prof. Romanowski nazywa dziś: „kłamstwem krakowskim, poprzednikiem kłamstwa smoleńskiego”. Opowiada też o swojej reakcji na propozycję okrągłego stołu: od „w żadnym wypadku” do „stopniowego odchodzenia od dotychczasowego manicheizmu”.
Interesujący jest stosunek prof. Romanowskiego do Balcerowicza i jego planu. Z jednej strony mówi: „Uznanie dla jego reform pozostaje we mnie do dziś” i chwali się, że „ściskał dłonie dwóch wielkich wicepremierów, reformatorów gospodarki: Leszka Balcerowicza i Eugeniusza Kwiatkowskiego”. Z drugiej wszakże przyznaje, że był przez Balcerowicza „uwiedziony”. Zapytany przez Dybicza, czy on i jego środowisko polityczne nie było świadome, że „zostawia na pastwę losu niemałą część narodu” – odpowiada szczerze: „Nie. Można dziś zrzec, że byliśmy ślepi”. I dodaje: „Przenikliwy był Karol Modzelewski, który już wtedy mówił, że zdradziliśmy klasę robotniczą”. To ostanie zdanie leje miód na moje serce, bo w momencie, w którym bez mała 40-letni wybitny intelektualista Romanowski ulegał czarowi Balcerowicza, ja w moim szczeniackim, 18-letnim buncie, wiedziałam, że rację ma Modzelewski. Choć uczciwie muszę dodać, że w wybraniu właściwej drogi mógł mi pomóc fakt, że byłam – i na zawsze pozostałam – „uwiedziona” przez Modzelewskiego, którego ludzki format, ale także osobistą charyzmę trudno porównać do kogokolwiek innego, ze szczególnym uwzględnieniem Balcerowicza.
Warto też odnotować odwagę, z jaką Andrzej Romanowski mówi o swoich przemyśleniach o Rosji. „W moje myślenie wkalkulowywałem zawsze interes Rosji i wrażliwość Rosjan” – przyznaje, dodając, że skłaniało go to do powściągliwości wobec akcesu Ukrainy do UE i do bycia przeciwnikiem jej wejścia do NATO. Twierdzi co prawda, że „agresja i tak by nastąpiła, bo Rosja wróciła do istoty swojej tożsamości” i „musi się rozszerzać drogą podbojów” – ale dodaje, że „jednakże przed agresją warto było być bardziej powściągliwym”. Co do tej pierwszej tezy pozwalam sobie mieć inne zdanie – ale z drugą zgadzam się w zupełności.
Książka ma 400 stron, a ja miejsce tylko na trzy, więc pozostaje mi napisać jedno: kupcie, przeczytajcie. Jest dostępna na stronie „Przeglądu”.
NIE 32-33/2024
Z najwyższej półki
Polska bez złudzeń i czułości
Krzysztof Burnetko
Andrzej Romanowski znowu z pasją i szczerością opowiada o meandrach rodzimych dziejów. Na dodatek tym razem punktem wyjścia jest jego własna biografia. A życie miał pełne historii.
„Obliczyłem: moje dotychczasowe życie to prawie siedem procent całej historii Polski – poczynając od Mieszka I”. Tego nieoczywistego – przecież także w przypadku każdego z nas – rachunku dokonał prof. Andrzej Romanowski we wstępie do wydanego kilka lat temu zbioru swoich esejów Pamięć gromadzi prochy. Uznał to wtedy za wytłumaczenie śmiałości, z jaką zajmował się polską przeszłością (ale i teraźniejszością) „od XI do XXI wieku”.
A teraz postanowił opowiedzieć o Polsce z jeszcze bardziej osobistej, bo nie tylko analitycznej, ale też wspomnieniowej perspektywy. Sposobem na opowieść stał się autobiograficzny wywiad rzeka (rozmówcą Romanowskiego jest Paweł Dybicz, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Przegląd” i prezes Fundacji Archiwum Dokumentacji Historycznej PRL).
Romanowski może więc opowiadać o Polsce, opierając się nie tylko na swojej erudycyjnej wiedzy na temat jej historii – zarówno dawnej, jak i najnowszej – czy oczywiście na literaturze (to jego naukowa specjalizacja). Posiłkuje się też opowieściami rodzinnymi (i to nie tylko tyczącymi swego wuja Jana Bytnara „Rudego”, organizatora małego sabotażu podczas okupacji niemieckiej). Sięga, co może najważniejsze, do własnych wspomnień i doświadczeń. A obejmują one nie tylko ostatnie dekady PRL-u, ale też czas wolnej Polski po 1989 roku. Perspektywa Romanowskiego jest szeroka – obejmuje środowisko naukowe (Uniwersytet Jagielloński), niepodległościowe i emigracyjne (z racji zainteresowań historią najnowszą), dziennikarskie (zwłaszcza prasę drugiego obiegu i dawny „Tygodnik Powszechny”), kręgi polityczne (w początkach III RP był wszak aktywistą Ruchu Obywatelskiego Akcji Demokratycznej, Unii Demokratycznej i Unii Wolności). Lista osobistości, które poznał i które wpłynęły na jego myślenie, jest imponująca: Adam Bień, Eugeniusz Kwiatkowski, Jan Nowak Jeziorański, Stanisław Stomma, Mieczysław Pszon, Jerzy Turowicz, Henryk Markiewicz, Adam Michnik. Słuchając, rozmawiając, a czasem spierając się z ludźmi tej klasy, budował swoje podejście do narodowej historii. Nie bez znaczenia jest także praca nad Polskim Słownikiem Biograficznym – przedstawiane tam życiorysy rodaków to przecież genialna perspektywa poznawcza. Swoje robi wreszcie duch rodzinnego Krakowa – i specyfika tutejszego myślenia.
Efektem wszystkiego stała się odważna trzeźwość w stosunku do Polski, jej dziejów oraz samych rodaków. Romanowski snując swą gawędę (piękną, stylową polszczyzną), rozważa stare i nowe narodowe dylematy: tyczące sensowności powstań i znaczenia politycznych gestów, granicy między kompromisem a kolaboracją, wyboru sojuszników i podejścia do przeciwników, winy, kary i przebaczenia, roli Kościoła katolickiego i tak zwanych komunistów.
Co rusz pojawia się naturalnie kwestia ocen postaci historycznych – z symbolicznym już w przypadku publicystyki Romanowskiego gen. Jaruzelskim. W Życiu pełnym historii (tom ukazał się nakładem Fundacji Oratio Recta) dostajemy więc przegląd ważnych pytań wraz z próbami odpowiedzi (oczywiście czasem mocno dyskusyjnych) czy przynajmniej ich sugestii.
Kluczowa bowiem prawda historyczna Andrzeja Romanowskiego brzmi: nic nie jest proste.
Kto wie, czy sam za jedną z najważniejszych swoich konstatacji nie uważa kwestii tyczącej znaczenia w narodowych dziejach okresu III RP. „Jeśli chodzi o III Rzeczpospolitą – to byłem jej zawsze wierny. Ileż to razy pisałem, że udało nam się zbudować najlepsze państwo w polskich dziejach” – podkreśla. Owszem, przyznaje, że miało one słabości – takie choćby, że „od początku zostało skażone toksycznym związkiem z Kościołem” i „ślepym, bezrefleksyjnym antykomunizmem”. Pyta wszelako: „Czy jednak lepsza była PRL – państwo partii? Albo II RP – z jej polityką wobec mniejszości narodowych? Lub Rzeczypospolita przedrozbiorowa – państwo tylko dla szlachty?”. I podsumowuje: „Jakkolwiek byśmy kręcili nosem, to i tak zawsze nam wyjdzie wyjątkowość III RP” – z czym łączy się „świadomość tego, co zabrał nam PiS”.
Romanowski zdradza przy tym czysto osobisty, więc tym bardziej poruszający żal: „PiS zabrał mi moje dziecięce spojrzenie na Polskę”. Tłumaczy: „W swych książkach pisałem o potrzebie czułości w odniesieniu do polskiej historii. O takim wszech-rozumieniu. Otóż PiS wypalił to u mnie ogniem i żelazem – dziś nie ma we mnie ani kropli czułości”. Jest za to – zdradza już bez złudzeń Romanowski – „wściekłość na naród, który największą szansę w swoich dziejach potrafił zmarnować” I nadal „w tak znacznej części niczego nie rozumie”.
Miesięcznik społeczno-kulturalny “KRAKÓW i ŚWIAT” NUMER JUBILEUSZOWY rok XX jesień 2024


