Sklep

Książka: Fałszywa historia, błędna polityka

Fałszywa historia, błędna polityka

Po książce “Polska chora na Rosję”, tym razem prof. Bronisław Łagowski prezentuje zbiór tekstów na temat tego, jak zafałszowana historia negatywnie wpływa na politykę polskich władz. Zarówno wewnętrzną i zagraniczną.

Dla postsolidarnościowych partii najchlubniejszymi kartami polskiej historii są przegrane powstania. A powstanie warszawskie nabrało niemal wyraz religijnego kultu. Obóz solidarnościowy, który przejął władzę w 1989 r. drogą negocjacji i pokojowo ma kompleks niepełnego zwycięstwa i dlatego ciągle toczy swój powstańczy bój. Walczy z PRL. Wrogiem, którego nie ma.

47,00 

Na stanie

SKU: FALSZYWA Kategoria:
  • Share post

Opis

Nowa książka prof. Łagowskiego

Po książce “Polska chora na Rosję”, tym razem prof. Bronisław Łagowski prezentuje zbiór tekstów na temat tego, jak zafałszowana historia negatywnie wpływa na politykę polskich władz. Zarówno wewnętrzną i zagraniczną. Jak ją niszczy ją, odziera z sensu, logiki i prawdy.

Dla postsolidarnościowych partii najchlubniejszymi kartami polskiej historii są przegrane powstania, a przedmiotem najwyższego, niemal religijnego kultu jest powstanie warszawskie. Na wzorze klęski oparte jest wychowanie patriotyczne, a co jest jeszcze bardziej przerażające, to wpływ tego wzoru na politykę bezpieczeństwa narodowego polskich rządów.

Obóz solidarnościowy, który przejął władzę drogą negocjacji i bez jednego wystrzału, ma kompleks niepełnej wartości i praktykuje heroizm zastępczy. Utrzymuje w kraju nastrój nieustającego zwalczania postkomunizmu, sowieckiej okupacji, jednym słowem, zwalcza wroga, którego nie ma. Dlatego Polska jest państwem stanu powstańczego. Głównym wrogiem pozostaje Polska Ludowa, a ludzie w niej czynni, pracujący dla dobra Polaków i PRL odhumanizowani.

Dlatego “kto był – jak pisze prof. Łagowski – w tym państwie oficerem, dyplomatą, funkcjonariuszem służb specjalnych, żołnierzem strzegącym granic, milicjantem czy dyrektorem, jest podejrzany i ma być w taki lub inny sposób ukarany. Kto ryzykował jako tajny agent państwa polskiego, został lub zostanie zdradzony“.

Dodatkowe informacje

Waga 0.400 kg
ISBN 978-83-64407-16-1
Oprawa miękka
Liczba stron
324
Format 143×204 mm
Waga
400 g.
Data wydania Warszawa 2017
Autor Bronisław Łagowski
Wydawca Fundacja ORATIO RECTA
  • Przedmowa
  • Generał i dysydent
  • Moralna maczuga
  • O pamięci
  • Pamiętniki Ronikiera
  • Dobry człowiek na złej posadzie
  • Akcja “Wisła” była słuszna
  • Zakłamanie
  • Wojna czysta
  • Korzystam z okazji, by nie mieć zdania
  • Rewizjonizm literacki
  • Władza sykofantów
  • Lewica – słowa i rzeczy
  • Drugi koniec wojny światowej
  • Daleko, dawno i nieprawda
  • 52 procent Ukrainy
  • Co wyrosło pod Okrągłym Stołem
  • Wnioski
  • Entuzjazm psucia
  • Brudna rewolucja
  • Ciemności europejskie
  • Fałszywe nazwy ulic
  • Patriotyczne branie za twarz
  • Niebezpieczne fikcje
  • Półprawdy, ćwierćprawdy
  • Kłębowisko żmij
  • Rządzenie szantażem
  • Od heroizmu do bandytyzmu
  • Samozatrucie
  • Kołakowski w telewizji
  • Odbywa się osobliwy sąd
  • Krokiem spacerowym w stronę wojny
  • Eksportujemy mit najlepszej jakości
  • Święto kłamstwa
  • Klerk, który “zdradził” i przeprosił
  • Klamra Zdrojewskiego
  • Oczy na wschód, na zachód marsz
  • Warszawa rozstawia pionki
  • Rozum czysty i niepraktyczny
  • Bohaterskie państwo kwitnie
  • Polska na fundamencie mitu
  • Historia alternatywna
  • Wschodni balast
  • Ten “naiwny” Tuwim
  • Fakty charakterystyczne
  • Dlaczego byli wyklęci?
  • Inspirujący Talleyrand
  • Świadectwo Stefana Morawskiego
  • Samozatrucie solidarnych
  • Poetka z trzeźwym rozumem
  • Nie wszystko widać jak na dłoni
  • Słońce na północy
  • “Ty mów ciągle, że tęsknota, ja będę pilnował złota” (Gałczyński)
  • Jeszcze o lewicy
  • Bieżąca postpolityka
  • Amerykańskie ukąszenie heglowskie
  • Półprywatny list do Józefa Hena
  • Literacka polityka
  • Wieszcz Trzeciej RP
  • Reformy czy rozrywki?
  • Niegdysiejsze zemsty, dzisiejsze półprawdy
  • Niedyskrecje listowe
  • Kość w gardle
  • Karski widział jasno
  • Prezydent na uchodźstwie, czyli coś z niczego
  • Co z nami będzie?
  • Zmyślenia i prawdy
  • Co odsłania upływ czasu
  • Poza głównym nurtem
  • Wstydu nie mają
  • Pomnik, którego nie ma, pomniki, które są
  • Teoria i praktyka wojny
  • Brzydota rewolucji
  • Misja na Zachodzie
  • Polska misja na Wschodzie
  • Zgoda między swymi
  • Zemsta sądowa
  • Rzeczy smutne
  • Sen o potędze
  • Orientacja wschodnia rządu PiS
  • “Precz z komuną”

Bronisław Łagowski

Fałszywa historia, błędna polityka

 

Prezydent na uchodźstwie, czyli coś z niczego

W Polsce symbole pożerają rzeczywistość, miałem na uwadze między innymi takich „prezydentów na uchodźstwie” jak nieboszczyk Ryszard Kaczorowski, stawianych w hierarchii bytów politycznych wyżej od prezydentów całkiem realnych, ale z innej partii. Naród, który daje sobie wmówić takie myślenie, będzie oszukiwany także w innych, stokroć ważniejszych sprawach.

Dam jeszcze jeden przykład, jak symboliczne myślenie zniekształca rzeczywistość i do jakich dziwacznych skutków prowadzi. Po dymisji gen. Sosnkowskiego rząd londyński rozważał, kogo mianować na stanowisko naczelnego wodza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wybór padł na Tadeusza Bora-Komorowskiego, bo najbardziej heroiczny. Okoliczność, że siedział on wówczas w obozie jenieckim, w oczach polskich władz na uchodźstwie nie miała znaczenia. Zamiast realnego wodza ustanowiono sobie symbolicznego, starając się nie uwypuklać za bardzo różnicy. Zdarzało się w historii, że naczelni wodzowie dostawali się do niewoli, ale żeby mianować wodzem kogoś, kto już w niewoli się znajduje, to polski patent. Warto jeszcze dodać, że zanim Bór-Komorowski został tym wodzem, rozważano, czy nie postawić go przed sądem wojennym za powstanie warszawskie.

 

Zmyślenia i prawdy

Żeby obchody 150. rocznicy powstania styczniowego w pełni się udały, trzeba by dowieść, że w PRL były zakazane. Trudno tego dowieść. Gdyby dziś, tak jak w czasach Gomułki, chciano wydać 25 tomów dokumentów o tym powstaniu, minister Rostowski podniósłby lament, że budżet się nie domknie i dług publiczny niebezpiecznie wzrośnie.

Nie było postanowione przed branką. Jeżeli była ona zarządzeniem niegodziwym, to trzeba pamiętać, o czym przypomina Piłsudski, że powstańcy obok innych aktów przemocy wobec rodaków stosowali też swoją brankę. Przemocą, biciem zmuszali – bywało – wiejskich chłopaków do wstępowania do oddziałów powstańczych. Po jakimś czasie dziwowali się, jacy z nich się zrobili dzielni powstańcy. Gwałt nie lepszy od poboru zarządzonego przez władzę. Historia terroru powstańczego wobec Polaków jest do napisania. Proces beatyfikacyjny Romualda Traugutta potknął się o wyroki śmierci, jakie dyktator podpisywał. Domniemanych zdrajców, to znaczy aktywnych przeciwników powstania, ścigano aż w Galicji. Pamiętnikarz Ludwik Jabłonowski, szwagier Aleksandra Fredry, obok innych przykładów aktów terroru powstańczych konspiratorów w rozdziale „Sztyletniki, nożowniki, żandarmy, prostym słowem: hycle narodowe” wspomina taki przypadek: „W moim sąsiedztwie mieszkał jakiś potulny uciekinier. Bóg wie, za co skazano go na śmierć. (To znaczy, Rząd Narodowy skazał). Dwóch panów (…) zajeżdża tam pewnego dnia, po wesołym obiedzie zapraszają na przechadzkę i zaprowadzonemu w kukurydzę rozpłatawszy brzuch nożem, umieszczają w nim dekret skazujący na śmierć i zostawiają na polu konającego w niewymownych mękach”. Oto rzeczywistość nieprzedstawiona powstania styczniowego.

 

Co odsłania upływ czasu

„Antykomunizm” jest synonimem zastępującym trudniejszy w użyciu antypeerelizm. Dla III RP państwem najbardziej wrogim, nieustannie poddawanym rytuałom potępienia jest PRL. Jeśli cokolwiek chce się totalnie zdyskwalifikować, mówi się, że jest „jak w PRL”. Jeśli coś miało wartość nie do zakwestionowania, mówi się, że władza dopuściła to, aby się zalegitymizować. Państwowa machina propagandowa stara się oszkalować lub ośmieszyć wydarzenia cieszące się wielką popularnością, jak Wyścig Pokoju czy festiwale piosenek. Arcybiskup wrocławski Gołębiewski twierdził nawet, że wyświęcanie biskupów w czasie PRL było mniej ważne, „ale w Kościele już pojawiają się biskupi, którzy przyjmowali święcenia po upadku komuny” („Gazeta Wyborcza”, 11 stycznia 2007).

Partia rządząca krajem przez 45 lat nie mogła zachować ideologicznej czystości. PZPR była partią lewicową ze względu na swoje pochodzenie i prawicową z konieczności wynikającej z praktyki sprawowania władzy i ponoszenia odpowiedzialności za państwo. SLD, który od tamtej partii się odżegnuje, ale od niej pochodzi, chcąc być wiernym swojej rzeczywistej tradycji i swoim wyborcom, nie może się wyrzec dziedzictwa politycznego realizmu. W przemianach, jakie zaszły po wojnie, powinien rozróżniać zdyskredytowaną utopię komunistyczną narzuconą siłą od rewolucji socjalnej, jaka się wówczas dokonała i która należy do historycznych zdobyczy stuletniego ruchu lewicowego i ludowego. Niestety, SLD milcząco i biernie przypatruje się, jak te zdobycze są przekreślane w propagandzie i realnej polityce.

O tym, czy okres PRL był w realnym życiu gospodarczym sukcesem, czy stratą czasu, można dyskutować tylko z rocznikiem statystycznym w ręku. O innym wymiarze można wyrobić sobie zdanie w prostszy sposób. Czy patrząc na mapę, ktoś może pomyśleć, że granice, jakie mamy, mógł Polsce dać wróg? Z cudowności, o jakiej mówił Stefan Kisielewski, granice zachowały się do dziś. Ciekawe, czy na zawsze?

W miarę upływu czasu coraz wyraźniej widać, że w tym bycie złożonym z wielu części i wymiarów, jakim była PRL, komunizm mniej znaczył, niż nam się do niedawna wydawało.

 

„Precz z komuną”

Maszerują narodowcy i krzyczą: „Precz z komuną”. Manifestuje KOD, transparenty głoszą: „Precz z komuną”. W Sejmie opozycja skanduje: „Precz z komuną”. Partia rządząca wygrała wybory, obiecując, że się rozprawi z komuną. Trudno wymagać od posła Piotrowicza, żeby na zasadzie wyjątku powstrzymał się od wznoszenia okrzyku „Precz z komuną”. To najlepsze, co może odpowiedzieć na zarzuty. Ta walka z komuną musi dawać niesamowitą rozkosz, skoro ćwierć wieku za mało, żeby ją przerwać. Przewidywałem to i zdaje mi się, że pisałem, iż „Solidarność” będzie walczyć z komuną tak długo, jak długo będzie istnieć nie komuna, ale „Solidarność”.

Partie solidarnościowe najpierw środkami propagandowymi przesunęły wojsko polskie okresu 1944-1989 do obozu wrogiego. Niedługo trzeba było czekać na szykanowanie materialne żołnierzy zawodowych niektórych formacji – obrona granic, KBW, WOP. Obecnie rządząca frakcja obozu posolidarnościowego rozszerza szykany i głosi, że całe Wojsko Polskie (zwane ludowym, może słusznie) nie było państwu polskiemu potrzebne, wystarczyli żołnierze wyklęci.

Dla rządu Kaczyńskiego-Macierewicza kategorie takie jak „Polak”, „polskie” bardzo mało znaczą. Co z tego, że generał jest Polakiem, skoro nie należał do KOR? Co z tego, że wojsko było polskie, skoro nie było antykomunistyczne. KBW walczyło z bandami UPA? Najlepszy dowód, że to była formacja zbrodnicza, skoro strzelała do UPA, naszego obecnego sojusznika. Jarosław Kaczyński oświadczył kiedyś, że Polsce trzeba nadać tożsamość antykomunistyczną. Proszę skupić uwagę na słowie „tożsamość”. W szkołach zreformowanych przez PiS na pytanie: kto ty jesteś? trzeba będzie odpowiadać: antykomunista mały.

10% RABATU
Bądź zawsze dobrze poinformowany o nowych produktach oraz specjalnych promocjach tylko dla odbiorców Newslettera.

Zapisz się na nasz newsletter i odbierz powitalny prezent: -10% rabatu na pierwsze zamówienie książkowe.
Kod zniżkowy ważny będzie przez 7 dni.
Otrzymasz go tylko wtedy, gdy zapiszesz się przez ten formularz!
    ZAPISZ SIĘ
    Wyrażam zgodę na przechowywanie moich danych osobowych i wykorzystywanie ich do otrzymywania newslettera.